Marcin Kaźmierczak

Kaloryfery uderzą nas tej wiosny po kieszeni

Z zimnej wiosny najbardziej cieszą się właściciele składów opału. Mieszkańcom pokończył się węgiel i przez bardzo niskie, jak na kwiecień, temperatury Fot. Fot. paweł relikowski Z zimnej wiosny najbardziej cieszą się właściciele składów opału. Mieszkańcom pokończył się węgiel i przez bardzo niskie, jak na kwiecień, temperatury muszą uzupełniać braki, by nie zmarznąć.
Marcin Kaźmierczak

Mniejsze zwroty za ogrzewanie muszą wkalkulować w tym roku w domowe budżety mieszkańcy Dolnego Śląska. Nawet o połowę zaliczki.

Wiosnę mamy chłodną. A za nami jedna z mroźniejszych i dłuższych zim w ostatnich latach. Jak podaje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, średnia temperatura od listopada do kwietnia wyniosła 2,6 st. C. To nawet 3 st. C mniej niż w trzech poprzednich latach.

Każdy kolejny dzień chłodnego kwietnia sprawia, że zapłacimy więcej za ogrzewanie. Ocenia się, że przedłużająca się zima, chłodna wiosna i wzrost cen surowców zwiększą koszty ogrzewania w tym roku nawet o jedną czwartą w porównaniu do lat poprzednich. Większe niż w ubiegłym roku zużycie surowców do produkcji ciepła zanotowały dolnośląskie elektrociepłownie, m.in. EC Wrocław i EC Czechnica należące do spółki Kogeneracja, a tak-że elektrociepłownie należące do Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Legnicy, które w ciepłą wodę i ogrzewanie zaopatrują północ województwa. To wzrost rzędu od 6 do 9 procent.

Wpływ na wyższe rachunki za ogrzewanie mogą mieć także ceny węgla i gazu, które od kwietnia ubiegłego roku wzrosły odpowiednio 60 procent i 25 procent.

- Od grudnia notowaliśmy spadek cen węgla i gazu, ale i tak są one wyższe niż jeszcze w kwietniu ubiegłego roku. Dodatkowo zawsze w okresie grzewczym są one wyższe niż latem, więc siłą rzeczy musimy zapłacić więcej - twierdzi Robert Zajdler, ekspert ds. energetyki z Instytutu Sobieskiego.

Już teraz część wrocławian odczuwa w swoich portfelach mroźniejszą i przedłużającą się zimę i chłodną wiosnę.
Na większość rodzin co roku czekało nawet kilkaset złotych zwrotu, którym często dało się pokryć sporą część miesięcznego czynszu. Tegoroczne zwroty zaliczek, które systematycznie płacimy ryczałtem w czynszu, są dużo niższe.

- Pod koniec marca dostałam 230 zł zwrotu. A w poprzednich latach było to 320 i 370 zł - mówi Monika Szubert, która mieszka w kamienicy przy ul. Szczytnickiej zarządzanej przez Wrocławskie Mieszkania.

Jak twierdzi Robert Zajdler, ekspert ds. energetyki z Instytutu Sobieskiego, przykręcenie grzejnika nie oznacza proporcjonalnego obniżenia rachunków.

- System jest tak skonstruowany, że koszty są rozliczane ryczałtowo. Dodatkowo w taryfie za ciepło przewidziane są także koszty przestoju. To, że ciepłownia nie produkuje ciepła nie oznacza, że nie płacimy za jej funkcjonowanie - zauważa Zajdler. - System ryczałtowy choć rozkłada spłatę na cały rok i koniec końców często otrzymujemy zwrot nadpłaty, jest jednocześnie wadą, ponieważ sprawia, że finansujemy cały system nieoprocentowaną pożyczką. W skali całego kraju to bardzo duże kwoty - dodaje.

Najwięcej za ogrzewanie zapłacą właściciele domków jednorodzinnych, którzy ogrzewają je piecami dwufunkcyjnymi na gaz.

- W poprzednich okresach grzewczych płaciłem miesięcznie za gaz około 400 zł. W tym roku rachunki przekraczały 500 zł. W ubiegłym roku w kwietniu za gaz zapłaciłem 200 zł. W tym, zwłaszcza w ostatnich dwóch tygodniach, grzałem tak jak w lutym, więc rachunek pewnie będzie podobny - mówi Adam Godlewski z Sołtysowic.

Są jednak tacy, którym przedłużająca się zima jest wyjątkowo na rękę. To m.in. sprzedawcy opału. - Cieszymy się, bo dzięki temu mamy pracę. Takiego kwietnia jeszcze nie mieliśmy. Zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch tygodni ruch jest taki jak zimą. Ludziom pokończyły się zapasy węgla, bo nikt nie spodziewał się, że zima tak długo potrwa, a przy tych temperaturach trzeba przecież grzać - zauważa Jarosław Świder ze składu opału w Dobrzykowicach pod Wrocławiem.

Więcej opału niż w poprzednich latach zużyły także dolnośląskie elektrociepłownie. EC Wrocław spaliła ok. 370 tys. ton węgla, EC Czechnica 100 tys. ton węgla i 80 tys. ton biomasy. To o 1-2 proc. więcej. Ale już elektrociepłownie WPEC-u od listopada do marca zużyły 43,5 tys. ton miału węglowego i 970 tys. ton gazu. Co oznacza wzrost odpowiednio o 6 i 9 proc. Odbije się to na naszych rachunkach.

To była najbardziej mroźna i najdłuższa zima od co najmniej trzech lat. Bywało jednak gorzej...

- W drugiej dekadzie miesiąca we Wrocławiu trzykrotnie odnotowaliśmy spadki przygruntowej temperatury poniżej zera. Najzimniej było w ubiegły piątek, 21 kwietnia, gdy temperatura spadła do -2 st. C - mówi Andrzej Dancewicz z IMGW. Na południu regionu było jeszcze zimniej. W Kłodzku temperatura spadła do -4, a na Śnieżce do -11 st. C. Zdaniem synoptyków bywały znacznie zimniejsze kwietnie i to całkiem niedawno. - Choćby w kwietniu 2012 r. temperatura spadła do -7,4 st. C. W 2012 r. mieliśmy także najcieplejsze kwietniowe dni w ciągu ostatnich 30 lat, gdy temperatura w pierwszej dekadzie miesiąca osiągała nawet 30 st. C - przypomina. Teraz ciepło, czyli ponad 20 st., prognozuje się dopiero na połowę maja.

Marcin Kaźmierczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.