Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Gen. Sławomir Petelicki dzięki GROM przeszedł do historii

Czytaj dalej
Fot. Fot Maciej Jeziorek / Polskapresse
Dorota Kowalska

Gen. Sławomir Petelicki dzięki GROM przeszedł do historii

Dorota Kowalska

Był na pewno osobą kontrowersyjną, a obok tego niesłychanie ciepłym, sympatycznym człowiekiem. Walczył do końca o sprawy, w które wierzył. Jego samobójcza śmierć wciąż jednak budzi pytania.

"Gen. Petelicki nie żyje” - 16 czerwca 2012 roku to był niewątpliwie news dnia. Szok i niedowierzanie.

Ciało gen. Petelickiego odkryła rodzina ok. godz. 18 w garażu apartamentowca przy ul. Tagore’a na Mokotowie, gdzie mieszkał. Zginął od strzału w głowę. Na miejsce zdarzenia skierowano policjantów z elitarnego wydziału terroru kryminalnego oraz dwóch prokuratorów V Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wstępna wersja zakładała, że Petelicki popełnił samobójstwo, ale badany był też ewentualny udział osób trzecich.

Kilkanaście miesięcy później Agnieszka Petelicka, druga żona generała, opowiadała, że to był zwykły sobotni dzień. Pojechała z synem na lekcję golfa, córka została w domu, ze swoim tatą, generałem, bo była chora. Ona wróciła około godziny piętnastej, już bez synka, bo został u znajomych. Chciała przygotować obiad. „Wydaje mi się, że decyzję podjął już rano, tylko czekał na mój powrót. Kiedy oglądałam potem zapisy z kamery, widziałam, że niósł do garażu dużą broń. Musiał ją sobie przygotować w czasie mojej nieobecności, wyjąć z sejfu i umieścić w szafie w przedpokoju. Tak musiało być, bo gdyby otwierał sejf wtedy, kiedy już byłam w domu, to bym to słyszała” - wspominała.

Weszła do mieszkania, zauważyła, że nie ma wody. Wodę trzymali w szafach w garażu, jej noszenie to było męskie zajęcie i należało do generała, więc zszedł na dół. Długo nie wracał. Zjechała do garażu windą. Samochody pozamykane, szafy też. Pomyślała, że może spotkał znajomego i wyszli na zewnątrz, bo tak też się zdarzało, że spotykał kogoś i szli pogadać. Ale kiedy zobaczyła w gabinecie ułożone telefony męża i wszystkie klucze, poczuła, że coś jest nie tak. Zeszła ponownie do garażu. Podeszła do swojego samochodu i zobaczyła jego nogi. Reszta ciała wsunięta była pod samochód. Obok leżała broń. Pomyślała, że to wszystko bardzo dokładnie zaplanował. Chciał jej zaoszczędzić swojego widoku. Pierwsza jej myśl: „Mówiłeś i jednak to zrobiłeś”.

„Muszę tu wrócić do sytuacji sprzed kilku dni wcześniej. Byłam już w sypialni, czytałam książkę. Mąż wszedł i zakomunikował: „Odejdę w sposób honorowy”. Były to dla mnie tak absurdalne słowa, że nawet nie chciałam rozwijać tego tematu. Powiedziałam tylko: „Co ty opowiadasz? Jaki honorowy? Masz dzieci? Wymyśl sobie dodatkowe zajęcia. Jeśli nie masz celu w życiu, pójdź z dzieciakami do muzeum”. I faktycznie zadzwonił i umówił się w niedzielę do muzeum. A zastrzelił się w sobotę. Czuł, że musi być aktywny, zajmować się dziećmi, ale widać już tego nie potrafił. Nie potrafił wykrzesać z siebie potrzebnej energii. Życie domowe nie było dla niego żadnym wyzwaniem. (…) Nie mógł być zwykłym emerytem wychodzącym z psem na spacer. Jest jeszcze coś. Mój mąż przez całe życie mówił, że dla nikogo nie będzie ciężarem. Tak też tłumaczył mojemu tacie: „Proszę, nie martw się. Ja nigdy nie będę dla niej ciężarem” - opowiadała nam Agnieszka Petelicka.

W czerwcu 2013 prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie śmierci generała. Według opinii biegłych: „Śledczy prowadzący sprawę nie stwierdzili cech przestępstwa. Jednocześnie z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że samobójcza śmierć w dniu 16 czerwca 2012 r. nie była szczegółowo zaplanowana”.

Życie toczy się dalej. Fundacja Byłych Żołnierzy Jednostek Specjalnych GROM nadal działa, realizuje nowe projekty. Rodzina gen. Petelickiego też musi sobie radzić. Agnieszka Petelicka wraz z przyjaciółmi i znajomymi męża założyli Stowarzyszenie im. Generała Sławomira Petelickiego - jego celem jest niesienie pomocy i wsparcia byłym żołnierzom i oficerom jednostek specjalnych Wojska Polskiego, a także ich rodzinom, kultywowanie tradycji jednostek wojsk specjalnych, nauczanie patriotyzmu, wreszcie dbanie o pamięć o osiągnięciach żołnierzy i oficerów jednostek specjalnych Wojska Polskiego, w szczególności gen. Sławomira Petelickiego.

Tyle tylko że niektórzy wciąż zadają sobie pytanie: dlaczego? Co takiego się stało, że generał targnął się na życie?

Pozostało jeszcze 72% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa promocyjna

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

Dorota Kowalska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Wakacje 50% taniej!

Wakacje 50% taniej!

55,00 110,00

Zabierz ze sobą prenumeratę cyfrową na wakacje! Gazeta Wrocławska online oraz w wersji PDF na 90 dni 50% taniej!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.