Eksplozja rosyjskiej rakiety napędzanej silnikiem atomowym świadczy o tym, że wyścig zbrojeń nie odbywa się już tylko w laboratoriach

Czytaj dalej
Jacek Pająk

Eksplozja rosyjskiej rakiety napędzanej silnikiem atomowym świadczy o tym, że wyścig zbrojeń nie odbywa się już tylko w laboratoriach

Jacek Pająk

Choć może nie jesteśmy tego świadomi, trwają testy z wykorzystaniem atomu do kolejnych, coraz nowocześniejszych rodzajów broni...

Wydawało się, że po zrzuceniu bomb na Hiroszimę i Nagasaki oraz pod groźbą powojennego atomowego armagedonu ludzkość może jednak odetchnąć od tego horroru. Tym bardziej, że światowe mocarstwa ponoć dogadały się, że nie zastosują już tak potężnej broni.

Ponoć...

Na przykład w Rosji eksplodowała właśnie podczas eksperymentu rakieta napędzana atomowo. Władze przyznały się do tego dopiero po dwóch dniach od „incydentu”.

Ale skażenie wystąpiło i były też ofiary w ludziach. Tym, którzy przeżyli, podano „preparaty osłonowe”.

Przypomina mi to sytuację po wybuchu elektrowni atomowej w Czarnobylu w 1986 roku, gdy musiałem pić płyn Lugola. I tak nic nie dawał, jak... układy rozbrojeniowe. Bo cicha wojna nuklearna trwa w zaciszach laboratoriów.

Nie tylko w mocarstwach...

Jacek Pająk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.