.

Dwie dekady IPN

Dwie dekady IPN
.

prof. Włodzimierz Suleja Dyrektor Oddziału IPN we Wrocławiu w latach 2000-2013

Zdarza mi się, choć coraz rzadziej, powracać myślami do dnia 15 września 2000 roku. Wówczas to, w budynku Urzędu Wojewódzkiego, z rąk prof. Leona Kieresa odbierałem nominację na dyrektora Oddziału IPN we Wrocławiu. Od tej chwili zaczęła biec historia wrocławskiej placówki, dzisiaj na trwałe zakorzenionej nie tylko we wrocławskiej, ale też dolnośląskiej i opolskiej rzeczywistości.

Zaczynaliśmy od przysłowiowego zera. Z dwoma pomieszczeniami po Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i dwoma mieszczącymi się w Urzędzie Wojewódzkim, stanowiącymi uprzednio biuro senatorskie profesora Kieresa. Oddział należało zatem stworzyć od podstaw, poczynając od siedziby, w której znalazłoby się miejsce dla archiwum, aż po skompletowanie fachowej załogi. Dopiero wówczas z rąk UOP można było przejąć akta, głównie po UB i SB – bagatela, blisko 10 kilometrów.

W ciągu dwudziestu lat istnienia wrocławskiej placówki przewinęło się przez nią blisko trzystu pracowników. Osobiście mam olbrzymią satysfakcję z uformowania się w tym czasie jej trzonu osobowego – ideowego i kompetentnego. Wprawdzie nie wszystkie wybory okazały się fortunne, ale generalnie stosunkowo młodzi wówczas ludzie (dla sporej grupy była to pierwsza praca) związali swe losy z IPN-em na stałe. Świadczy o tym dowodnie ścieżka ich zawodowego awansu, nie tylko w obrębie administracyjnej struktury (IPN jest, o czym często się nie pamięta, instytucją państwową), ale przede wszystkim na drodze naukowej. W poprzedniej dekadzie był nawet taki moment, że połowa nowo upieczonych doktorów i doktorów habilitowanych w całym Instytucie wywodziła się właśnie w wrocławskiego Oddziału.

Dorobek Oddziału to nie tylko całkiem spora biblioteka powstałych tu książek, budzących społeczne emocje wystaw (jak choćby prezentowane na Rynku „Twarze wrocławskiej bezpieki”) czy najrozmaitszych akcji. To przede wszystkim wpisanie się w społeczny pejzaż, poprzez obecność w szkołach, pośród kombatantów, ludzi „Solidarności”, na łamach prasy czy przed kamerami lokalnej telewizji. To umiejętność podnoszenia spraw trudnych, niekoniecznie jednoznacznych, a społecznie istotnych dla w gruncie rzeczy wszystkich środowisk. To realny, wypracowany przez owe dwie dekady kapitał.

Wrocławskiemu Oddziałowi szefowałem 13 lat. Niełatwych i satysfakcjonujących zarazem. Po przejściowym rozstaniu się z Instytutem powróciłem do niego jesienią 2016 roku. Do innych struktur i nowych zadań. Ale, jak powiedziałby Kipling, to już zupełnie inna historia…

.

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.