Dominika i Julia wzięły ślub w Polsce

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Gałasiński
Jarosław Kosmatka

Dominika i Julia wzięły ślub w Polsce

Jarosław Kosmatka

Obie kochają się i chcą być ze sobą do końca życia. Właśnie wzięły ślub humanistyczny i - choć zrobiły to bez umocowania w przepisach - to zgodnie z prawem jedna za drugą może zrobić wszystko. Czy inni pójdą w ich ślady?

Historia miłości Julii i Dominiki ma pięć lat. Dziewczyny studiowały na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Obie na tym samym kierunku - ratownictwie medycznym. Młodsza, Julia, regularnie pożyczała od Dominiki notatki. Nie osobiście, zawsze prosiła jej siostrę. Robiła to tak często, że w pewnym momencie Dominika miała jej wręcz dosyć.

- Gdy Julia zaczepiła mnie na treningu, byłam przekonana, że znów chce pożyczyć ode mnie jakieś notatki. Tego było już za dużo - śmieje się Dominika.

Prócz studiów, obie panie połączyła też nietypowa jak na kobiety pasja. Dziewczyny trenowały w drużynie Akademickiego Związku Sportowego... piłkę nożną. - Dominika mówi o zaczepieniu jej. Poznałyśmy się na treningu. Podłożyłam jej nogę, a ona myślała, że chcę notatki - opowiada Julia.

Dalej jednak sytuacja rozwijała się już bardziej dynamicznie. Julia postanowiła zaprosić Dominikę na randkę. - Bałam się, że źle to odbierze, ale na szczęście udało się - mówi sympatyczna brunetka. - Choć na początku mnie wyśmiała, pytając z czego chcę notatki tym razem - dodaje Julia.

Wspólne pasje i wspólna praca

Niespełna rok później dziewczyny zaręczyły się i zamieszkały razem. Oświadczyła się Julia, bo... - Ja miałam zakaz - śmieje się Dominika. Wiedziały, że chcą być ze sobą już zawsze. - Oczywiście, bywa różnie. Są i gorsze chwile, ale potrafimy je przezwyciężać. Zawsze możemy na siebie liczyć, a to jest najważniejsze - opowiada Dominika.

Obie panie pracują razem w tej samej firmie. W pracy jednak się regularnie mijają. To je tylko umacnia. - Gdy dwie osoby razem pracują, doskonale rozumieją się nawzajem. Nie może mieć do mnie pretensji Julia, że mnie nie ma nieraz i przez 24 godziny, bo i jej nie ma podobnie - mówi Dominika.

Obie pracują jako ratownicy w pogotowiu ratunkowym i bardzo często mijają się w domu. Zdarza się, że nie widują się po kilka dni z rzędu. A gdy już są w domu, mają mnóstwo obowiązków. - Dominika coś ugotuje, ja poprasuję - mówi Julia. - Dominika ma też swój pokój, w którym nie zawsze jest porządek taki, jak bym chciała.

Dwa lata temu zaczęły rozmawiać o tym, że chcą sformalizować związek. Nie wiedziały jeszcze jak, ale były przekonane, że wykorzystają możliwości, które polskie prawo dopuszcza. Nie chciały robić „pokazówki” z jednopłciowym ślubem za granicą. Gdy powiedziały o tym swoim najbliższym, spotkały się ze zrozumieniem i pełnym poparciem. Zgodnie mówią, że bliscy są z nimi, choć Dominika bała się reakcji mamy.

- Wykorzystałam fakt, że jestem po operacji i wiedziałam, że mnie z domu nie wyrzuci - mówi Dominika. - Nigdy nie usłyszałam ani ja, ani Julia, że jesteśmy jakieś inne.

- Jedna z naszych babć, która regularnie chodzi do kościoła i jest bardzo religijna, dosłownie chwali się naszym szczęściem - mówi Julia. - Co ciekawe, ludzie komentują to bardzo życzliwie, mówiąc o odwadze - dodaje.

Tradycyjne polskie wesele

Postanowiły się pobrać, bo miały dość codziennych drobnych niedogodności życia w niezarejestrowanym związku. - Polskie prawo nie dopuszcza zawarcia małżeństwa pomiędzy osobami tej samej płci. Jednak postanowiłyśmy zrobić wszystko, co możliwe, aby razem żyło nam się łatwiej - mówi Dominika. - Gdybyśmy nie zrobiły nic, nie mogłabym się na przykład dowiedzieć, co się dzieje ze zdrowiem Dominiki, gdy miała operację kolana - mówi Julia. - Nie mówiąc o załatwianiu za nią nawet najdrobniejszych spraw urzędowych. Teraz wyciągam dokument i każdy musi mi pozwolić załatwić sprawę za Dominikę, a jej za mnie.

W ten sposób dziewczyny trafiły do kancelarii notarialnej. Tutaj sporządziły nie akt ślubu, ale ogólne pełnomocnictwa wzajemne. Dodatkowo każda z pań spisała też testament. - Nie jesteśmy tymi, którzy afiszują się ze swoją płciowością. Uważamy, że życie intymne jest prywatną sprawą każdego. Sprawą, która nie powinna wychodzić poza sypialnię - mówi Julia.

- Jednocześnie staramy się też nie afiszować z tym, że jesteśmy w jednopłciowym związku. Nie chodzimy na manifestacje, bo nie na tym rzecz polega, by krzykiem i banerami walczyć o prawa dla osób homoseksualnych. Po prostu staramy się wykorzystywać te możliwości, które państwo nam daje. Mieszkamy w Polsce i wykorzystujemy to, co daje nam nasz kraj - dodaje Dominika.

Gdy już sformalizowały związek przed notariuszem, postanowiły zorganizować dla bliskich i przyjaciół wesele. - Reakcja właścicieli sali była dla mnie niespodziewana. Bałam się, że źle zareagują na informację, że ma to być wesele dwóch kobiet - mówi Julia. - Tymczasem było pełne zrozumienie i zdziwienie naszym zdziwieniem...

Uroczystość odbyła się dwa tygodnie temu w Białym Pałacu koło Łodzi. Tradycyjne polskie wesele poprzedził uroczysty ślub humanistyczny. Mistrzyni ceremonii opowiedziała zebranym ponad stu gościom o tym, gdzie się poznały panny młode i jak wygląda ich związek. Następnie panie złożyły sobie uroczyste ślubowanie i wymieniły się obrączkami. - Naprawdę ten ślub nie jest po to, by komuś coś pokazać. To moment, w którym my z rodziną i bliskimi chcemy się podzielić naszym szczęściem. Chcemy, żeby od tego momentu traktować nas jak rodzinę - mówi Julia. - Od tej chwili jesteśmy żoną i żoną. Obie jesteśmy kobietami i nic się w tej kwestii nie zmienia - dodaje Dominika.

Są kobietami, to się nie zmieni

Na ślub Dominika założyła piękną białą suknię, a stroju dopełniał bukiet białych i błękitnych róż. Niebieski kolor uzupełniał się bezpośrednio z marynarką, jaką miała na sobie Julia. - Założyłam spodnie, ale nie dlatego, że pełnię rolę faceta - mówi Julia. - Od dziecka nie lubiłam sukienek. Gdy mama próbowała mi je zakładać, protestowałam. To najważniejszy dzień w moim życiu i chcę się czuć komfortowo.

Wszystko odbyło się w obecności czworga świadków, a uroczystość zakończyło podpisanie certyfikatu ślubu humanistycznego. Czym się różnił od tzw. ślubu cywilnego? Tylko dwiema sprawami: nie udzielał go urzędnik, a panie same sobie nawzajem. A po drugie, ślub humanistyczny nie ma mocy prawnej, ale ten temat dziewczyny załatwiły wcześniej u notariusza.

Tradycyjne wesele oczywiście rozpoczęło tradycyjne powitanie chlebem i solą, a kieliszki z hukiem potłukły się na szczęście. Walc wiedeński, pierwszy taniec na własnym weselu, dziewczyny zatańczyły przy dźwiękach utworu Whitney Houston. - Jak się ogląda tańczących profesjonalnie, to wydaje się to proste i łatwe. Tymczasem na kursie uczyłyśmy się kroku podstawowego miesiąc... Później już było łatwiej - opowiada Dominika. Na weselu walca zatańczyły w sposób pokazowy i bezbłędnie, mimo kilku naprawdę skomplikowanych figur. Chwilę później do tańczących panien młodych dołączyli pozostali goście.

Co będzie dalej? - Nic, wrócimy do codzienności, do pracy i obowiązków. Dla nas ślub praktycznie nic wielkiego nie zmienia - mówi Julia. - W podróż poślubną pojedziemy jeszcze na tydzień. To będzie pierwszy wspólny urlop od kilku lat. Dłuższy niż dwa dni - śmieje się Dominika.

Obie liczą się z tym, że każdy może mieć swoje zdanie nawet na temat ich związku. Nie narzucają nikomu, jak ma żyć, więc oczekują tego samego.

- Publicznie nie okazujemy sobie w sposób wulgarny czułości. Na zewnątrz idziemy razem napić się kawy, a nie manifestować to, że jesteśmy razem. My, dwie kobiety - mówi Dominika.

To, że nikogo nie krzywdzą, jest pewne. Wręcz przeciwnie. Na co dzień ratują przecież ludzkie życie...

Jarosław Kosmatka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.