DJ Wika, najstarsza didżejka w Polsce: Nasze bogactwo tkwi w psychice

Czytaj dalej
Fot. materiały prasowe
Ola Szatan

DJ Wika, najstarsza didżejka w Polsce: Nasze bogactwo tkwi w psychice

Ola Szatan

Włosi czas kwarantanny starają się umilać m.in. koncertami organizowanymi na balkonach. - Nie jesteśmy może aż tak bardzo otwarci jak Włosi, mamy nieco inne podejście. Oni mają zwyczaj wieczorem przesiadywać, śpiewać w kawiarenkach, w pubach, w małych kafejkach. U nas, jeżeli się idzie na spacer wieczorem, przez miasto, to raczej jest ciszej. Nie mamy tego zwyczaju, ale warto go wprowadzić, powoli. Mam nadzieję, że się przyjmie - mówi Wirginia Szmyt, czyli DJ Wika, najstarsza polska didżejka. I nawet ma już konkretny plan. - Mam balkon i czekam na taką stabilną pogodę. Zrobimy koncert muzyki pięknej, polskiej. Na moim balkonie. Mam w mojej klatce kilku muzyków, balkony są nade mną i pode mną, będzie wspólny koncert - podkreśla.

Rozmowa z Wirginią Szmyt, czyli DJ Wiką

Jest pani odbierana jako osoba przepełniona pozytywną energią. A tu nagle trzeba się zatrzymać, stosować do zaleceń, nie wychodzić z domu. Trudno tak się przestawić?

Nadrabiam obecnie zaległości w czytaniu. Jestem w domu, nie wychodzę. Nawet zakupy robią mi znajomi, ewentualnie bliscy. Ale teraz można zamówić rzeczy w sklepie. To duże udogodnienie dla naszej grupy seniorów. Korzystam z takich zamówień, nie mam z tych większych problemów. Natomiast jeżeli mówimy o naturze psychicznej...

No właśnie. Jak psychicznie można sobie z tym poradzić? Zwłaszcza seniorzy?

Jest to izolacja, pewne osamotnienie, bo nawet z bliskimi nie można się przywitać. To jest dyskomfort. Ale jeśli pomyślimy o konieczności, o niebezpieczeństwie, jakie grozi przez tego rodzaju kontakty, to musimy sobie zdawać sprawę, że kto jak kto, ale seniorzy muszą być podporządkowani, ponieważ nasza grupa pod względem wieku ma najmniejszą odporność i może nawet czasem nie wiedzieć, że jest nośnikiem wirusa. Poza tym wydaje mi się, że w takiej sytuacji można się skupić trochę na refleksji dotyczącej życia. Jakie jest kruche, zaskakujące. Musimy ten czas wykorzystać tak, aby wirus nas nie dopadł.

Ale jak? Jakie ma pani rady?

Człowiek nie może się całkiem wyłączyć, odizolować. Nam jest potrzebna bliskość. Nawet jeżeli nie ta fizyczna, bo nie możemy się na przykład przytulić, to są przecież jeszcze kontakty w internecie. Jest także telefon. Mamy bardzo dużo rozmów z bliskimi, z ludźmi, którzy przychodzą do mnie na imprezę, na zabawę. Na mojej klatce schodowej jest przyczepiona kartka z informacją, ze wszyscy starsi ludzie, którzy tutaj są, mogą liczyć na pomoc młodych. Można zadzwonić przez telefon i młodzi ludzie mieszkający w tej klatce służą nam pomocą. Śmieci wyrzucić czy zakupy zrobić. To są bardzo niezwykłe gesty solidarności, współczucia, pomocy.

Niby drobny gest, a znaczy wiele.

To, że dostrzega się seniorów, osoby niepełnosprawne, osoby słabsze jest piękne w tym tragicznym czasie. Czasem wystarczy nawet porozmawiać przez telefon: „Jak się pani czuje?”. To jest dzisiaj człowiekowi potrzebne. By dać nadzieję. Żeby się nie martwić, nie denerwować. Nasze bogactwo tkwi w naszej psychice, w naszej odporności. A odporność niszczy stres, strach, obawa. W związku z tym trzeba spokojnie czekać na to, co będzie.
Pani myśli o tym, co będzie? Gdy uda się opanować pandemię? I znowu zaczniemy wszyscy normalnie funkcjonować?
Jak to wszystko zniknie, wrócimy do normy. Zrobimy ogromną zabawę. Naprawdę! Będziemy się wszyscy dobrze bawić.

Włosi mają taką metodę na radzenie sobie z izolacją, że organizują koncerty na swoich balkonach, żeby ta wspólnota, choćby w drobnym stopniu została zachowana. Nie myślała pani o tym, żeby jako najsłynniejsza polska didżejka rozkręcić u nas taką imprezę?

U nas już są imprezy na balkonach. Są muzycy którzy grają na perkusji, na flecie. Mam balkon, wprawdzie nie jest tak usytuowany, żeby móc kogoś sprowokować do wspólnoty, bo naprzeciwko jest blok, gdzie nie ma okien z balkonami. Tylko okna kuchenne. Ale mam nadzieję, że nam się uda. Zrobimy koncert muzyki pięknej, polskiej. Na moim balkonie. Mam w mojej klatce kilku muzyków, balkony są nade mną i pode mną, będzie wspólny koncert. Czekam na stabilniejszą pogodę. Bo teraz raz jest śnieg, raz deszcz raz słońce. Nie jesteśmy może aż tak bardzo otwarci jak Włosi, mamy nieco inne podejście. Oni mają zwyczaj wieczorem przesiadywać, śpiewać w kawiarenkach, w pubach, w małych kafejkach. U nas, jeżeli się idzie na spacer wieczorem, przez miasto, to raczej jest ciszej. Nie mamy tego zwyczaju, ale warto go wprowadzić, powoli. Mam nadzieję, że się przyjmie. Sądzę, że w mniejszych miejscowościach są większe szanse na tego rodzaju inicjatywy.

Niemal cała kultura i sztuka praktycznie przeniosła się teraz do internetu. Bardzo popularne stały się koncerty rodzimych artystów, które transmitowane są w sieci, powstają coraz to nowsze muzyczne inicjatywy. Może to pomysł również dla pani?

Ja na swojej stronie internetowej promuję muzykę, ale w sytuacji obecnej od razu taki skok do radości nie jest naturalny. Musi człowiek być szczęśliwy i powoli się do tego przyzwyczajać. Teraz mogę tylko życzyć spokoju, tego podporządkowania. Życzyć, żeby ludzie nie wychodzili na ulice, siedzieli w domu. By jednak byli zdyscyplinowani.

Rozsądni.

To jest najważniejsze. By przeczekali tę sytuację. Ale z nadzieją i z myślą że będzie o wiele lepiej, że zwyciężymy. Bo przecież wszystko jeszcze wróci do normy. Starajmy się myśleć nie tylko o sobie, ale przede wszystkim o innych ludziach. Dlatego warto być w domu i zachować spokój. Tyle jest przecież w domu do zrobienia. Porządki można zrobić, czytać, uczyć się. Pośpiewać, zrobić gimnastykę. Ruch jest bardzo istotny. I jeszcze jedno, równie ważne. Nie bać się, że zwierzęta zarażają wirusem.

To jedna z tych plotek, która przewija się od pewnego czasu.
Zwierzęta w tym czasie są dla nas bardzo potrzebne. Dają tyle czułości, bliskości i radości, że należy je szanować i kochać. A nie przysparzać im cierpienia, twierdząc, że są nośnikami wirusa. Bo nie są. To jest myślenie niepoważne i bardzo złe.

Ola Szatan

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Agnieszka

Cześć! Nazywam się Agnieszka, mam 23 lata. Chcę znaleźć mężczyznę do intymnych spotkań i komunikacji. Z przyjemnością odpowiem wszystkim, napisz do mnie na stronie randkowej, oto moja strona - loveto.one/agni

plus.gazetawroclawska.pl

promocja -50%

Gorąca promocja na wakacje!

55,00 110,00

Skorzystaj i ciesz się codziennym dostępem do gazety online przez 90 dni. Z tą ofertą oszczędzasz aż połowę ceny!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.