Co się dzieje, gdy zgasną światła? Wbrew pozorom może być jaśniej

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Janusz Michalczyk

Co się dzieje, gdy zgasną światła? Wbrew pozorom może być jaśniej

Janusz Michalczyk

Nie ma sensu przytłaczać ludzi nadmiernymi regulacjami, bo uwolnieni z tego gorsetu znacznie sprawniej rozwiążą swoje problemy. Tak zapewne pomyślał Alfredo Marraffino i prawdopodobnie zapoczątkował rewolucję w komunikacji. Kim jest Alfredo? To szef straży miejskiej w Neapolu we Włoszech. Zaproponował tamtejszym decydentom, by wyłączyli sygnalizację na dwóch dużych skrzyżowaniach w pobliżu dworca kolejowego. Ani światła czerwonego, ani zielonego - tylko reguła prawej ręki, która jak wiadomo mówi: przepuść kierowcę, którego masz po prawej stronie.

Skąd w ogóle ten pomysł, który na pierwszy rzut oka może doprowadzić do potężnego bałaganu czy wręcz chaosu? Alfredo był świadkiem sytuacji, gdy w godzinach szczytu sygnalizacja przy dworcu w Neapolu popsuła się i zgasła, po czym - po chwili dezorientacji - kierowcy uruchomili pełnię władz umysłowych, spryt oraz intelekt, a skutek był taki, że po kilkunastu minutach korki zniknęły i ruch toczył się wartko i bezkolizyjnie.

Pozostało jeszcze 67% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Janusz Michalczyk

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Mnie zawsze dziwi korek na Broniewskiego. Po przebrnięciu przezeń okazuje się że Trzebnicka jest przejezdna. To gdzie się ruch blokuje?

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.