Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Bolt, wersja 2.0

Czytaj dalej
Fot. Fot.andrzej banaś
Z Londynu Jakub Guder

Bolt, wersja 2.0

Z Londynu Jakub Guder

Po abdykacji Usaina Bolta świat zaczął poszukiwania nowego króla. Elektorzy wskazują jednogłośnie - powinien nim zostać Wayde van Nikerk. I chociaż Południowo-afrykańczyk sportowo ma wszystko, by zasiąść na tronie, to ludzie nigdy nie pokochają go tak jak kochają Bolta.

We wtorek van Niekerk - zgodnie z oczekiwaniami - wygrał finał na 400 metrów. Na konferencja prasowej zjawiły się tłumy dziennikarzy. Pytanie o to, czy jest w stanie przejąć schedę po Boldzie było kwestią czasu

- To dla mnie duży zaszczyt, ale kiedy patrzę na moich rywali, to może być każdy z nas. Steven (Garidner) złamał właśnie granicę 44 sekund. Każdy z nas się rozwija, w każdym starcie. Chciałbym widzieć nie tylko siebie jako tego, który walczy o wizerunek sportu - odparł van Niekerk.

To cały on. Sprawia wrażenie skromnego chłopaka z sąsiedztwa. Poukładany, dobrze wychowany, religijny, z pewnością niekontrowersyjny.

Zawsze chciał być pierwszy

Różnicę między nim a Boltem najlepiej widać tuż za metą. Jamajczyk celebrując zwycięstwo robił show. Biegał, pozował do zdjęć, zamieniał się w showmana na bieżni. Van Niekerk odwrotnie. Gdy w Londynie wywalczył złoty medal nie eksplodował radością. Padł na tartan, a gdy podszedł do niego spiker zawodów przez mikrofon podziękował fanom na wsparcie i powiedział… że potrzebuje kilku minut, żeby dojść do siebie.

Sprinter z RPA nie uniknie porównań do Bolta. Zresztą sam rekordzista świata na 100 m docenia talent van Niekerka. W ubiegłym roku zaprosił go na Jamajkę, żeby razem potrenowali. - Muszę powiedzieć, że ma szybkość - mówił wówczas o młodszym koledze gospodarz. - To właściwie pierwszy raz, kiedy z nim rozmawiam i jest naprawdę fajną osobą - komentował wielki Jamajczyk.

Van Niekerk już wówczas był mistrzem świata. Rok wcześniej w Pekinie 400 m pokonał w czasie 43.48 i mówiło się, że za kilka tygodni może pobić rekord świata Michaela Johnsona na tym dystansie. Tak się stało.

Gdy sprinter z RPA przekraczał metę w Rio, Bolt udzielał wywiadu. Błyskawicznie jednak przeprosił reportera, przerwał rozmowę i pobiegł pogratulować van Niekerkowi. - Powiedziałem mu na Jamajce, że mój trener twierdzi, że jest jedyną - poza mną - osobą, która może pobić rekord świata na 400 m. Jestem z niego bardzo zadowolony i dumny! - stwierdził Bolt.

Zdumiony wynikiem był dotychczasowy rekordzista. Johnson stwierdził, że van Niekerk „zmasakrował” jego rekord.

- Nigdy czegoś takiego nie widziałem. To zdumiewające. Ten młody facet zrobił coś naprawdę wyjątkowego. Może zejść poniżej 43 sekund - mówił BBC Amerykanin, który rekordzistą był przez 17 lat!

Na szybkości Wayde’a van Nikerka poznano się pierwszy raz… na boisku do rugby. To narodowy sport w Republice Południowej Afryki, więc nic dziwnego, że przyszły mistrz świata grał jajowatą piłką w Kapsztadzie. W tej samej drużynie był wówczas jego kuzyn Cheslin Kolbe. Co ciekawe - 12 lat później obaj w barwach RPA pojechali na igrzyska olimpijskie do Rio. Tylko już jako przedstawiciele różnych dyscyplin.

- Zawsze startowałem w zawodach lekkoatletycznych czy grałem w rugby. Mój ojczym biegał na długich dystansach i w maratonach. Ojciec skakał wzwyż, trenował sprinty i także grał w rugby - wymienia van Niekerk. Świetną lekkoatletką była także jego mama Odessa Swart. W szkole wygrywała zawody na 100 i 200 metrów. Była dobrze zbudowana. - Byłam szybką i do tego dużą dziewczyną. Nie grubą, ale w wieku 16 lat ważyłam między 72 a 74 kg. Mówili o mnie, że biegam jak koń - opowiadała dziennikarzom. Podobno swoimi startami „rozpalała” Sthlone Stadium w Kapsztadzie, ale w erze apartheidu w RPA, nie mogła zaistnieć. Zresztą z tego powodu jej kraj był wówczas izolowany i nie jeździł na igrzyska.

Matka Wayde’a żartuje, że on zawsze chciał być pierwszy, bo… urodził się już jako wcześniak, w 29 tygodniu ciąży i ważył tylko 1,9 kg. Lekarze mówili, że nie przeżyje. - Wayde zawsze był waleczny. Walczył o coś, dopóki tego nie zdobył - mówi jego matka.

Trener: kobieta i to seniorka

Van Niekerk zaczynał od biegania 100 i 200 metrów. Na arenie międzynarodowej debiutował w 2010 roku na mistrzostwach świata juniorów. Na dystansie połowy okrążenia zajął wówczas czwarte miejsce (21.02). Rok później został mistrzem kraju.

Na 400 m przestawił się w 2012 roku za namową trenerki Ans Bothy. Tak - trenerki. Bo rekordzistę świata trenuje kobieta. Lecz nie to jest najbardziej zaskakujące. Botha bowiem ma 75 lat i przypomina z wyglądu bardziej raczej sympatyczną ciocię, niż lekkoatletycznego trenera. Zresztą w RPA mówią na nią „Tannie Ans” - ciocia Ans.

Na torze inny człowiek

To właśnie przy Bothcie dojrzał do 400 m. - Zacząłem poznawać siebie lepiej jako sportowca, ale też wzrastałem duchowo i bardziej ufałem Panu - opowiada van Niekerk, który nie kryje że jest osobą mocno wierzącą. - Uwierzyłem, że jest coś, co pcha mnie do przodu - dodaje.

Wkrótce zaczęły się pierwsze sukcesy: drugie miejsce na Igrzyskach Wspólnoty Brytyjskiej (2014), drugie miejsca na mistrzostwach Afryki (2014) i wreszcie mistrzostwo świata w Pekinie (2015). Wszystkie te sukcesy osiągnął na dystansie 400 m, którego… wręcz nienawidzi. - Nienawidzę 400 m, ale widzę jak daleko mnie zaprowadził ten dystans. On zawsze sprowadza mnie na ziemie - mówi.

Kocha za to „dwusetkę”. Dlatego w Londynie startuje na dwóch dystansach. To jednak nie koniec, bo w tym roku na mistrzostwach RPA był drugi na 100 m, a czas 9.94 był lepszy od najszybszego biegu Usaina Bolta w tym sezonie. Van Niekerk jest zresztą pierwszym człowiekiem, który 100 m pobiegł poniżej 10 sekund, 200 - poniżej 20, a przy 400 m złamał granicę 44 sekund. Na dodatek w tym roku w Ostrawie poprawił rekord świata na 300 m.

Jak sam o sobie mówi - na bieżni staje się kimś zupełnie innym. - Ten facet na torze jest bardziej agresywny, pewny siebie, o wiele bardziej wierzy we własne umiejętności - zdradza.

Prywatnie - studiuje marketing, jest fanem Liverpoolu. Spokojny, rodzinny. Od kilku lat spotyka się z 25-letnią Chesney Campbell. Jak pisze na portalach społecznościowych - jest jego „błogosławieństwem”. Chesney była jedną z niewielu osób, które poleciały z nim na igrzyska do Rio i widziały rekordowy bieg.

Wiele wciąż znaczy dla niego mama. Gdy w Londynie wygrał na 400 m zażartował, że to będzie pierwszy medal dla niego, bo dwa poprzednie zabrała do domu jego matka. - Powiedziała, że to ona jest szefową - śmiał się.
Wayde van Niekerk vs Usain Bolt100 metrów: 9.94 - 9.58 (WR)

200 metrów: 19.84 - 19.19 (WR)

300 metrów: 30.81 (WR) - 30.97

400 metrów: 43.03 (WR) - 45.28

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Wrocławskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Wrocławskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Wrocławskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Z Londynu Jakub Guder

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.