Anna Kot, Marek Zaradniak

Bitwa o Dywizjon 303

Pierwszy klaps na planie filmowym "Dywizjonu 303" padł 14 sierpnia. Premiera ma być jesienią 2017 r. Fot. Marek Szawdyn Pierwszy klaps na planie filmowym "Dywizjonu 303" padł 14 sierpnia. Premiera ma być jesienią 2017 r.
Anna Kot, Marek Zaradniak

Kino Świat, dystrybutor filmu "Dywizjon 303", zerwał współpracę z Film Media, jego producentem. Producent Jacek Samojłowicz zapewnia, że film ma się dobrze i ta decyzja nie wpłynie na realizację.

W związku z rażącym naruszeniem przez Film Media S.A. zasad produkcji filmu „Dywizjon 303” oraz złamaniem postanowień Umowy Dystrybucyjnej Kino Świat odstępuje od Umowy Dystrybucyjnej oraz od Umowy Licencyjnej

- taki komunikat trafił do mediów 9 listopada niespełna trzy miesiące od rozpoczęcia zdjęć.

Zerwanie współpracy przez tak poważnego dystrybutora to niemały cios dla filmu. Tymczasem Jacek Samojłowicz z Film Media twardo odpiera wszelkie zarzuty niedawnego partnera i zapewnia, że produkcja filmu nie jest zagrożona.

Zamieszanie ostrożnie potwierdzają Arkady Radosław Fiedler i Marek Fiedler, synowie Arkadego Fiedlera, autora książki - reportażu wojennego o polskich lotnikach walczących w bitwie o Anglię.

Na razie wiemy tyle, ile dość enigmatycznie podało do publicznej wiadomości szefostwo Kina Świat. Chodzi o sygnalizowane producentowi już 9 września, a więc ledwie miesiąc od rozpoczęcia zdjęć, „pretensje co do autorstwa scenariusza - „Dywizjon 303” aktualnie realizowany jest w oparciu o scenariusz twórców innych niż twórcy wskazani” - czytamy w oświadczeniu oraz że „naruszenia dotyczące produkcji filmu zostały również potwierdzone przez jego reżysera pana Wiesława Saniewskiego w piśmie z dnia 27 września 2016 roku, a niezgodność realizowanego filmu ze scenariuszem i prawdą historyczną potwierdziło Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie”. Poproszona przez nas o konkretne przykłady „naruszenia zasad” Justyna Teleńczuk z Kino Świat nie chciała rozmawiać na temat „Dywizjonu 303” ani komentować argumentów Jacka Samojłowicza, który 16 listopada zwołał konferencję prasową w Warszawie, by odeprzeć zarzuty i zapewnić o niezagrożonej produkcji filmu.

- Wiesław Saniewski nie jest reżyserem ze względu na stan zdrowia [17 listopada miał udar, ale kłopoty ze zdrowiem pojawiły się u niego już w połowie września, kiedy padały klapsy pod Konstancinem i na planie zastąpił go Chorwat Denis Delić - red.]. Nowym reżyserem jest Denis Delić. Zaakceptował to Polski Instytut Sztuki Filmowej - odpowiada producent, kiedy w weekend odebrał od nas telefon w Londynie, gdzie przebywa właśnie w związku z realizacją filmu.

Zarzut o niezgodność z faktami historycznymi obala krótko: - Opowiadamy historię, a nie detale. - I dodaje:

- Na planie mamy non stop konsultantów historycznych. I pomimo perturbacji z dystrybutorem rozmawiamy z nim i z innymi również. Film ma się dobrze.

Ma także już nowego dystrybutora - brytyjską firmę Carnaby International, która prawdopodobnie wprowadzi do obsady filmu zagraniczne gwiazdy: Benedicta Cumberbatcha, Jasona Stathama oraz Jude Law, Ewana McGregora. Mówi się także nieśmiało o udziale Olgi Kurylenko jako kochance Jana Zumbacha.

Więc może film ma się dobrze, ale atmosfera wokół niego gęstnieje. Z Film Media pożegnał się właśnie wspólnik - producent wykonawczy Bogusław Job.

- Rozstaliśmy się spokojnie, ponieważ uznałem, że nie odpowiada mi koncepcja filmu, którą realizuje Jacek Samojłowicz

- potwierdza niedawny współproducent i odmawia podania konkretów. - Teraz koncentruję się na produkcji filmu o generale Andersie - dodaje. I tyle.

Niepokoju nie kryją też już ci, dzięki którym film na podstawie książki „Dywizjon 303” Arkadego Fiedlera powstaje - synowie pisarza Arkady Radosław i Marek. Kiedy w maju zapadła decyzja o dofinansowaniu filmu przez PISF (2 mln złotych), dla nich zaświeciło słońce. - Już pięć lat temu podpisaliśmy z producentem panem Jackiem Samojłowiczem, prezesem Film Media, umowę na udostępnienie prawa wykorzystania książki ojca na potrzeby filmu o polskich lotnikach - wspomina Marek Fiedler.

- Zależało nam i to bardzo, aby powstał, po prostu cieszyliśmy się, że w końcu także Polska w taki sposób doceni, a może i wielu przypomni bohaterstwo i wielką rangę naszych lotników w zwycięskiej bitwie o Anglię.

Ale od podpisania umowy czas płynął i nic się nie działo na planie filmowym, za to o wiele więcej w mediach, które donosiły o coraz to nowej wersji scenariusza, nowych autorach, reżyserach. W 2015 r. konkurowały o dofinansowanie z PISF dwa projekty - media podawały, że film według scenariusza Jerzego Skolimowskiego, Ewy Piaskowskiej i Jamesa McManusa, będzie reżyserował Łukasz Palkowski („Bogowie”) - budżet 14 mln zł. Do ról głównych przymierzano Tomasza Kota i Łukasza Simla-ta. W tym samym czasie nad opowieścią o polskich lotnikach pracował też Władysław Pasikowski, który nie zamierzał opierać się na reportażu wojennym podróżnika, ale tworzył wizję o fikcyjnym dywizjonie i jedynie inspirował się historią bohaterów z książki Fiedlera. W jego filmie (budżet 22 mln zł) mieliby zagrać Maciej Stuhr i Bogusław Linda. W maju 2016 r., kiedy PISF zadeklarował dofinansowanie, Fiedlerowie także poparli projekt Palkowskiego, tyle że ten zrezygnował z reżyserii, którą przyjął Saniewski. Ale film nadal miał wiernie odtwarzać wydarzenia związane z bitwą i losy lotników. Główne role przypadły Piotrowi Adamczykowi (Witold Urbanowicz) i Maciejowi Zakościelnemu (Jan Zumbach).

- Już od początku z rezerwą patrzyliśmy na zmiany, które zaczęły się pojawiać w scenariuszu

- wspomina Arkady Radosław Fiedler. - Dobrze rozumiem zasady powstawania dzieła fabularnego, ale przecież ojciec nie opowiadał o losach fikcyjnych lotników, tylko autentycznych ludzi z krwi i kości i na dodawanie nagle nowych wątków z udziałem nowych postaci patrzę dość sceptycznie.

- Na przykład zabrakło miejsca w scenariuszu dla daty 15 września, czyli kulminacyjnego dnia bitwy o Anglię, w którym rozstrzygnęły się losy bitwy. W „Dywizjonie 303” ojciec poświęcił temu dniowi dwa rozdziały - dodaje Marek Fiedler. Ale za to w filmie znalazło się miejsce dla kobiety pilota. W postać kochanki Jana Zumbacha wcieli się Anna Prus. Aktorka ma zagrać Jagodę Kochan, córkę inżyniera silników lotniczych.

- Wydawało się nam, że Dywizjon 303 i jego fantastyczni lotnicy są ponad podzielonymi historią Polakami i film o nich może tylko godzić ludzi

- mówi rozgoryczony Marek Fiedler. - Tymczasem wokół niego zaczynają gęstnieć ciemne chmury.

Jakie będą losy filmu? Na razie PISF wspiera produkcję „Dywizjonu 303”, przedłużył obowiązywanie promesy o dofinansowaniu i zaakceptował zmianę reżysera.

- Życzę producentowi Jackowi Samojłowiczowi, aby zrealizował udany i efektowny film, który spełni oczekiwania widzów nie tylko w Polsce. Polscy lotnicy, bohaterowie Bitwy o Anglię w 1940 roku zasługują na dobre kino - powiedział nam Rafał Jankowski, rzecznik PISF.

Ale pieniądze to nie wszystko. Z końcem roku upływa termin obowiązywania umowy między Fiedlerami a Film Media. Czy synowie podróżnika podpiszą nową? A jeśli nie, czy Jacek Samojłowicz będzie kręcił film o Zumbachu i Urba-nowiczu według, niezwiązanej z książką, własnej wizji? Czy wtedy PISF nadal będzie wypłacał pieniądze na realizację zupełnie przecież innego filmu? Dziś nikt z zainteresowanych nie chce odpowiadać na te pytania. Wszystko okaże się po Nowym Roku.

Anna Kot, Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.