Bajkowa fotografia spod wody powstaje… nocą [ZDJĘCIA]

Czytaj dalej
Dorota Klusek

Bajkowa fotografia spod wody powstaje… nocą [ZDJĘCIA]

Dorota Klusek

W ich zdjęciach jest magia. Do świata podwodnej fotografii potrafili przenieść nawet zespół rockowy. Tak czarujące obrazy tworzy Eye Lens Underwater Photography Team. Jednym z twórców tej grupy jest kielczanin, Karol Kubicki.

Fotografuję od bardzo dawna. Sam nie pamiętam, jak i kiedy to się zaczęło – śmieje się Karol Kubicki. Najbardziej lubi pracę z ludźmi, wykonywanie ich portretów. – Nie ma znaczenia, ile lat ma osoba przed obiektywem, najważniejsze są jej emocje i to, że mogę je uchwycić i zatrzymać w kadrze – przyznaje.

Drugi z twórców Eye Lens Underwater Photography Team, Dawid Donabidowicz początki swojego zainteresowania fotografią umiejscawia w drugiej klasie liceum. – Dostałem się na staż do lokalnej gazety w moim rodzinnym Miechowie. Fotografia niemal zawsze była związana z każdym tekstem, który powstawał. Dlatego od samego początku zafascynowała mnie fotografia reportażowa, a więc pokazująca coś, czego już nie można powtórzyć – wyjaśnia. – Zawsze jednak byłem otwarty na inne rodzaje zdjęć, chciałem je poznać.

To Dawid wypatrzył informację o warsztatach z fotografii podwodnej. Przekonał do udziału w nich także Karola. – Ten rodzaj zdjęć był jednym z najodleglejszych, z którymi nie miałem styczności – żartuje. – Ale chciałem zobaczyć, jak wyglądają takie sesje, jaki sprzęt jest potrzebny.

Szkolenie okazało się inspirujące do tego stopnia, że już dwa tygodnie później Dawid z Karolem zorganizowali pierwszą, samodzielną, podwodną sesję zdjęciową.

Nauka na zasadzie prób i błędów przynosiła efekty
- Zaatakowaliśmy od razu. Pewnie, gdybyśmy jeszcze trochę poczekali, to ta fascynacja, ten zapał gdzieś by w nas osłabły – mówi Karol. – Udało nam się znaleźć osobę, która chciała nam pozować, co nie jest łatwą sprawą i zaczęliśmy pracę. Ta pierwsza sesja to była nauka. Na zasadzie prób i błędów poznawaliśmy, jak doświetlać plan, jakie muszą być ustawienia aparatu, jak zanurzyć daną osobę, żeby wszystko ładnie wyglądało.

Załapali bakcyla. Wcześniej wspólnie realizowali wiele projektów, różne, także duże sesje zdjęciowe. Teraz, razem, postanowili zająć się fotografią podwodną. Rozpoczęli działalność pod szyldem grupy Eye Lens Underwater Photography Team.

- Mamy już za sobą tyle sesji, że wydaje nam się, jakbyśmy zajmowali się fotografią podwodną nie wiadomo ile, ale tak naprawdę od naszej pierwszej sesji minęło półtora, może dwa lata – śmieją się.

Praca na basenie przez całą noc z ekwipunkiem nurka
Miejscem ich działania jest basen. Często korzystają z Pływalni Koral w Morawicy. Do akcji przystępują, kiedy obiekt zostaje zamknięty. – Zaczynamy pracę około godziny 21-22. Nie chcemy przeszkadzać pływającym, ale też ze względu na bezpieczeństwo. Samo przygotowanie planu zdjęciowego, ustawienie sprzętu zajmuje około dwie godziny – wyjaśniają.
Pracują często przez całą noc, starając się łączyć nawet kilka sesji, by w jak największym stopniu wykorzystać miejsce i czas. Do sesji używają aparatów, z których korzystają na co dzień, przy zwykłych zdjęciach. – Tylko nakładamy na nie specjalne obudowy – zdradzają.

Nie jest to jedyna różnica, między robieniem zdjęć na lądzie, a w wodzie. I Dawid i Karol skończyli podstawowy kurs nurkowania. Korzystają też z ekwipunku nurków, z pianką, butlą tlenową i maską na czele. – To była konieczność. Podczas pierwszych sesji schodziliśmy pod wodę, robiliśmy kilka zdjęć i wychodziliśmy. Stwierdziliśmy, że to nie ma sensu, stąd kurs i sprzęt. Teraz schodzimy pod wodę, i praktycznie przez godzinę nie wychodzimy, tylko zmieniają się modelki – mówią.

Plan zdjęciowy pod wodą rządzi się swoimi prawami
Wypływają na powierzchnię, gdy trzeba dać modelce wskazówki. W takich sytuacjach sprawdza się również praca w duecie i, jak sami żartują, telepatyczne połączenie. – Dzięki niemu wiemy, co jest nie tak, i ten drugi, który nie robi zdjęć może to wyjaśnić modelce – przyznają. – Choć często zdarza się też i tak, że pracujemy na dwa aparaty, żeby jedno zejście pod wodę wykorzystać maksymalnie.

Sesje podwodne nauczyły ich innego podejścia do pracy. – Fotografia tradycyjna, na powierzchni, ma bardzo mało wspólnego z tą pod wodą, rządzą nią inne zasady, bo woda dużo zabiera światła, czy koloru, a także zniekształca. Trzeba brać wiele czynników pod uwagę – podkreślają.

Dlatego ich sesje zawsze są starannie przemyślane, przygotowane, czasami poprzedzone próbami w wodzie. – Na przykład siedzimy przy kawie i wpada nam do głowy jakiś pomysł, który chcemy zrealizować. Początkowo on się nam wydaje niewykonalny, ale potem wymieniamy się telefonami, piszemy na facebooku, ten pomysł ewoluuje, nabiera realnych kształtów. Wtedy pojawia się już tylko kwestia jego wykonania od strony technicznej – mówią Karol i Dawid. – Są pomysły, które nie dają nam spać, dopóki ich nie wykonamy, ale chcemy zrobić to dobrze, więc każdy szczegół jest pieczołowicie rozpisany. Jest dużo czynników, które nam mogą zepsuć sesję, więc zawsze dobrze jest mieć plan B.

Najbardziej nakręca ich to, co wydaje się nieosiągalne
Lubią wyzwania. – W Polsce jest może około pięciu fotografów podwodnych. Pewnie, że nie chcemy iść utartymi ścieżkami, ale nie chcemy robić nowych rzeczy tylko dlatego, że ktoś przed nami tego nie robił, tylko dlatego, że te nasze pomysły wydają się nam nieosiągalne. To nas najbardziej nakręca. Bo jeśli wydaje się takie nie do wykonania, a nam się udaje to zrobić, to jest ogromny sukces – przyznają.

Jedną z takich inspirujących wizji było zdjęcie zespołu muzycznego pod wodą. Dla Eye Lens Underwater Photography Team nie ma rzeczy niemożliwych, więc udało się, choć nie obyło się bez problemów.

– Dzień przed zaplanowaną sesją wycofała się umówiona grupa, ale na szczęście w ciągu trzech dni udało nam się namówić kielecki zespół Lose Control. Chłopakom ciężko było sobie wyobrazić, że mają w ubraniach, z gitarami, perkusją zejść pod wodę – zdradza Karol. – Oczywiście sprzęt musieliśmy zdezynfekować, odpowiednio zabezpieczyć, chłopakom z zespołu powsadzaliśmy do kieszeni, butów, gdzie się tylko dało, obciążenie i weszli. Cały czas tłumaczyłem im jedno, że chcę ich zobaczyć tak, jakby stali na scenie i grali koncert.

Trudne zadanie dla modelki. Musi dźwigać ciężary
- Sesja trwała 5-6 godzin, żeby uzyskać te oczekiwania kadry, ale było warto – dodaje Dawid. – Jednak za nim do niej doszło przygotowaliśmy się przez dwa miesiące, specjalnie wynajmowaliśmy basen tylko po to, żeby coś sprawdzić, skorygować.

Najczęściej pracują z modelkami, ale znaleźć taką nie jest łatwo, bo i praca do lekkich nie należy. – Musi w kreacji wejść do wody, w odpowiednim momencie otworzyć oczy, zapozować we właściwą stronę. Oprócz tego dziewczyna ma na sobie pas obciążający, więc musi umieć się z nim poruszać. Nie każda da sobie radę. Pracowaliśmy ze wspaniałą, świetną modelką, która miała wiele „normalnych” sesji, znakomicie sobie na nich radziła, a pod wodą nie wytrzymała: albo chciała się od razu wynurzać, albo czuła pas, obciążenie i wykonywała nienaturalne ruchy – wspominają. – Dlatego przed sesją, jeśli nie znamy modelki, najpierw ją sprawdzamy. Mamy też takie dziewczyny, z którymi już wielokrotnie pracowaliśmy i im woda nie przeszkadza.

Pod okiem ratownika. Cały sztab czuwa i działa
Jak podkreślają Dawid z Karolem, najważniejsze jest bezpieczeństwo. Na planie zdjęciowym zawsze jest obecny przynajmniej jeden ratownik. – Czuwa on zwłaszcza nad bezpieczeństwem osób, które z nami współpracują – wyjaśniają. – Ale jeśli modelka ma problem z pływaniem, boi się wody, wówczas robimy zdjęcia na płytkich basenach, głębokości 60-70 centymetrów.

Osób pracujących nad efektem końcowym jest więcej. W tym gronie nie może zabraknąć makijażystki, która wykonuje specjalny, wodoodporny make up. Zresztą, jak wygląda praca na planie, najlepiej pokazują filmy z backstage’u. – Dostajemy wiele zapytań od osób zainteresowanych sesją, jak ona wygląda. Na tych naszych filmach znajdują się odpowiedzi na większość z nich – wyjaśniają.

Przed grupą kolejne wyzwania i nowe, ambitne plany
Na koniec zostaje obróbka fotografii. – To, co ostatecznie powstaje, to nie są fotomontaże – zaznaczają. – Ingerujemy w zdjęcie w granicy 15-20 procent. Ale jest to inna obróbka niż zdjęcia klasycznego, zajmuje więcej czasu. Często musimy usuwać bąbelki, które powstają niemal przy każdym ruchu i choć czasami bywają bardzo widowiskowe, to najczęściej zakłócają obraz.

Eye Lens Underwater Photography Team specjalizuje się w podwodnej fotografii modowej. – Takie było nasze założenie od początku. Potem pojawili się projektanci, którzy chcieli z nami współpracować. Jedną z takich firm jest Mad Mosquito, działająca w Kieleckim Parku Technologicznym. Swoje prace pod wodą zaprezentowała też Paulina Korzeniowska, młoda obiecująca projektantka, absolwentka Krakowskich Szkół Artystycznych. Sporo sesji czeka też na publikacje, nie wszystkimi możemy się pochwalić, gdyż były robione dla konkretnych marek odzieżowych. Na stałe współpracujemy z modelka Mishą Czumaczenko uczestniczka programu „Top model” - zdradzają.

Cały czas chcą się rozwijać. - Zamierzamy zrobić sesję na większym basenie, na głębokości czterech metrów, w planach mamy także sesję w zbiorniku otwartym, choć to wymaga już wyjechania za granicę. Na pewno będziemy działać dalej, z większym rozmachem. Naszym zdaniem już odnieśliśmy sukces, którym jest satysfakcja z naszych zdjęć, ale jest ona efektem ciężkiej pracy, a każda sesja daje nam kolejne, cenne doświadczenie – przyznają Karol Kubicki i Dawid Donabidowicz.

Eye Lens Underwater Photography Team

Praca pod wodą nie należy do najłatwiejszych, choć efekty zachwycają.

Dorota Klusek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.