Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Artur Balazs: Śmierć Adamowicza to ostatni moment na otrzeźwienie

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Kapica
Agaton Koziński

Artur Balazs: Śmierć Adamowicza to ostatni moment na otrzeźwienie

Agaton Koziński

Zwracam uwagę na problem TVP. PiS powinien wykonać konkretny gest w tej sprawie. Scenariusz odbudowy wspólnoty uwiarygodniłoby odwołanie prezesa TVP - mówi Artur Balazs.

Współpracował Pan z Pawłem Adamowiczem jeszcze w latach 90. w Stronnictwie Konserwatywno-Ludowym. Jak go Pan zapamiętał z tamtego okresu?
W tamtym okresie Gdańsk, Pomorze to był jeden z najważniejszych regionów dla SKL-u. Trzon Stronnictwa tworzyli politycy wywodzący się stamtąd - Aleksander Hall, Jacek Karnowski, Paweł Adamowicz, Jan Kozłowski. Często do nich jeździłem, blisko się zaprzyjaźniliśmy.

Paweł Adamowicz miał wtedy niewiele ponad 30 lat. Wyobrażam sobie, że był jednak człowiekiem drugiego szeregu partyjnego, nie pierwszego.
Owszem, był młody, ale widać było jego ogromny potencjał. Byliśmy razem z Hallem i Karnowskim na jego ślubie. Pamiętam, że tego samego dnia podpisywałem porozumienie ze związkami zawodowymi rolników i Andrzejem Lepperem - i wtedy ostro ich popędzałem, żeby szybciej kończyć rozmowy, bo muszę koniecznie zdążyć na wesele.

Ale zdążył Pan.
Tak. I bliski kontakt zachowaliśmy, nawet gdy nasze drogi polityczne się rozeszły. Regularnie przyjeżdżałem do Trójmiasta i spotykałem się tam z całą trójką: Hallem, Karnowskim i Adamowiczem. Mówi się, że w polityce nie ma przyjaźni - ale ja uważam, że nas łączyła, i łączy, autentyczna ludzka więź. Dlatego nie ukrywam, że to, co się zdarzyło w poprzednią niedzielę w Gdańsku, jest dla mnie niezwykle smutne. Gdy usłyszałem o tym, co się stało, początkowo nie mogłem w to uwierzyć. Polska utraciła w nim człowieka wielkiego serca, doskonale wykształconego. On był w wieku, w którym można zrobić dokładnie wszystko - nie tylko dla Gdańska, ale także dla Polski.

Oddzielna sprawa, że Pawła Adamowicza do warszawskiej polityki nigdy nie ciągnęło.
Mówiłem o tym wiele razy Olkowi Hallowi - że chciałbym, żeby Paweł i Jacek Karnowski zajęli się polityką w Warszawie. Ale oni wykręcali się, mówili, że chcą jeszcze jedną kadencję porządzić w swoich miastach. Ja z kolei uważałem, że bardzo dobrze by się stało dla polskiej klasy politycznej, gdyby tacy młodzi ludzie - ale już wtedy świetnie przygotowani praktycznie - zajęli się polityką centralną. Oni jednak woleli tę lokalną.

Adamowicz miał opinię polityka konserwatywnego - jednak przed śmiercią często angażował się w akcje kojarzone jednoznacznie z lewicą, m.in. marsze LGBT, czy zapraszanie do Polski migrantów. Jak Pan rozumie tę ewolucję jego poglądów?
Paweł zawsze angażował się w sprawy, które uważał za ważne. To nie przypadek, że zginął na scenie podczas finału WOŚP. Sam bardzo popieram tę akcję. Ona nie polega tylko na zbieraniu pieniędzy do puszek, lecz przede wszystkim uczy młode osoby czułości, empatii, zwracania uwagi na innych. To największa akcja edukacyjna w zakresie nauki miłości do bliźniego. Nie można sobie wyobrazić ważniejszego działania. Moje dzieci, które są dziś dorosłe, na tym się wychowywały, teraz do puszek zbierają moje wnuki. Zawsze podziwiałem tę akcję i zawsze miałem przekonanie, że dzieje się ona ponad podziałami politycznymi. Wcale się nie dziwię, że prezydent Adamowicz też ją wspierał - choć mam też świadomość, że w części środowisk konserwatywnych jest ona niepopularna.

Dużo bardziej niepopularna była jego decyzja o zaproszeniu do Gdańska imigrantów - w kontrze do ówczesnych decyzji rządu.
Ja też jestem konserwatystą, ale w kwestii migracji mam podobne do niego stanowisko. Choć oczywiście wiem, że nie można przyjmować przybyszów mechanicznie, nie należy wpuszczać każdego. Równocześnie jednak nie można lekceważyć głosu Kościoła, który jasno mówi, że tych najbardziej potrzebujących nie wolno pozostawiać samemu sobie. Adamowicz i Karnowski otwarcie o tym mówili. Przypominam, że chodziło im przede wszystkim o to, żeby przyjąć dzieci i młodzież - czyli osoby, które w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie cierpiały najbardziej.

To nie był gest czysto polityczny - forma uderzenia w rząd?
Gdy się weźmie pod uwagę stanowisko Kościoła w tej kwestii, to trudno za taki go uznać. Jeśli jest się wierzącą, praktykującą osobą, nie można się w tej sprawie zamykać na głos papieża. I mówię to mając świadomość wszystkich obaw, jakie ta sprawa ze sobą niosła. W obu tych sprawach myślę podobnie jak Adamowicz, wydaje mi się, że w tym przypadku ewolucja naszych poglądów przebiegała podobnie. Nie mam wątpliwości, że takie działania jak w przypadku WOŚP, czy przyjęcia dzieci z Syrii to było wspieranie dobra.

Mówi Pan o wspieraniu dobra. A ile zła w życiu politycznym przyniosła tragiczna śmierć Pawła Adamowicza?
Przede wszystkim trzeba pamiętać, że ta śmierć z WOŚP nie ma nic wspólnego.

Nie słyszałem żadnej wypowiedzi w jakikolwiek sposób to sugerujące.
Łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której ginie polityk obozu rządzącego. Taki scenariusz był tak samo możliwy jak ten, który się niestety zrealizował. Rozmawiam z panem regularnie od kilku lat - i od samego początku powtarzam, że tracimy dla narodu coś, co jest niezmiernie ważne: poczucie wspólnoty. Coś, co łączy obywateli ponad podziałami politycznymi. Klimat głębokiego podziału wywołuje emocje i namiętności - i w ten klimat łatwo się mogą wpisać takie zdarzenia jako morderstwo Marka Rosiaka z 2010 r.

Asystenta posła PiS z Łodzi.
Podobnie ta straszna tragedia w Gdańsku dwa tygodnie temu. Traktuję ją jako dzwon na trwogę. To ostatni moment na otrzeźwienie, na to, żebyśmy z drogi totalnej konfrontacji zeszli. Trzeba zacząć odbudowywać wspólnotę, nauczyć się budować porozumienie choćby w najważniejszych sprawach - żeby te podziały nie wyglądały tak dramatycznie jak obecnie.

Z drugiej strony politycy żyją z podziałów - nie da się ich uniknąć w systemie demokratycznym.
Oczywiście, politycy muszą się różnić. Ale jednocześnie należy chronić to, co stanowi polską rację stanu. Pewne elementy powinny być wyłączone z bieżącej gry politycznej. Gdyby w takich obszarach jak na przykład bezpieczeństwo narodowe, czy polityka zagraniczna udało się wypracować kompromis między rządzącymi i opozycją, udałoby się zmienić klimat całej polityki. Całkowicie inaczej zaczęłaby ona wyglądać w Sejmie, samorządach, w zakładach pracy, rodzinach. Wystarczyłoby, żeby Polacy zobaczyli, że w ważnych sprawach politycy potrafią się porozumieć.

Na razie nawet tak ważne, symboliczne daty jak 11 listopada bardziej dzielą niż łączą - obie strony same przygotowują swoje obchody, bojkotując to, co organizuje druga strona. Jak to zmienić?
Do zmiany potrzebna jest wola obu stron, przede wszystkim dwóch głównych ugrupowań, PiS-u i Platformy. To liderzy tych partii musieliby dostrzec konieczność porozumienia i wykonać gesty, które pozwoliłyby na nie. W tym kontekście zmartwiła mnie wypowiedź Grzegorza Schetyny po pogrzebie Pawła Adamowicza.

Pozostało jeszcze 51% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Aktywujesz kod bez rejestracji

Odblokowujesz dostęp jednorazowo, tylko na tej przeglądarce. Jeżeli chcesz w przyszłości wrócić do tego artykułu, skorzystaj z opcji aktywacji kodu z rejestracją - zarejestruj się.

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i czytaj bez rejestracji" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

odzyskaj hasło

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i zaloguj się" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

Aby móc przetwarzać Twoje dane osobowe w postaci adresu e-mail dla celów przedstawiania informacji handlowych na temat naszych towarów lub usług za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej, prosimy Cię o wyrażenie poniżej wskazanych zgód.

Pamiętaj, w każdej chwili możesz cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Cofnięcie zgody nie wpłynie jednak na zgodność z prawem przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych przed wycofaniem zgody. Szczegóły dotyczące zgody, w tym jej wycofania, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności oraz w swoim profilu.

Administratorem Twoich danych osobowych jest spółka Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul. Domaniewska 45, 02-672 Warszawa. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych przez Polska Press oraz uprawnienia użytkowników Serwisu Polskatimes z tym związane zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez nas w szczególności w celu wykonania umowy (usługa świadczona drogą elektroniczną), w celach marketingowych w zakresie udzielonych zgód, jak też w innych celach marketingowych na podstawie naszego uzasadnionego interesu. Podanie przez Ciebie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Ci prawo do żądania od nas dostępu do swoich danych osobowych, prawo do ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych a także prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych. Więcej na temat Twoich uprawnień oraz celów przetwarzania danych przeczytasz w naszej Polityce Prywatności.

* Jeżeli klikniesz „Zaznacz wszystkie poniższe zgody” automatycznie zaznaczasz wszystkie zgody. Możesz też zaznaczyć lub odznaczyć każdą ze zgód z osobna.

** Zgoda wymagana.

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i zarejestruj się" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

Agaton Koziński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.