hanna wieczorek

Alicja Zawisza walczyła o Polaków z Breslau. Na początku nie miała pewności, czy dobrze robi

W 2008 roku Alicja Zawisza została wyróżniona Nagrodą Wrocławia Fot. archiwum W 2008 roku Alicja Zawisza została wyróżniona Nagrodą Wrocławia
hanna wieczorek

Alicja Zawisza była drobna i eteryczna.Wykazywała się jednak żelazną wolą, gdy dochodziło do walki o członków wrocławskiej Polonii i zachowanie śladów działalności Polaków w przedwojennym Wrocławiu. To dzięki niej tak wiele ich przetrwało do dzisiaj.

W „Encyklopedii Wrocławia” znajdujemy o niej zaledwie kilka zdań - urodziła się w 1926 roku, historyk, publicysta, działacz społeczny. We Wrocławiu mieszkała od 1945 roku, po konspiracji w Warszawie i pobycie w obozie koncentracyjnym. W 1956 roku współtworzyła Towarzystwo Miłośników Wrocławia, organizując w nim sekcję Polonii Wrocławskiej. W końcu lat 60. powołała Gabinet Kultury Polskiej na Śląsku we wrocławskim Muzeum Narodowym. Zgromadzone wspomnienia i osobiste pamiątki Polaków, głównie mieszkańców Wrocławia, upowszechniała w postaci wystaw i wydawnictw, takich jak „Do nich przyszła Polska”.

Polegać jak naZawiszy

Alicja Zawisza nie lubiła opowiadać o sobie. Do Wrocławia przyjechała w czerwcu 1945 roku po wyzwoleniu z obozu koncentracyjnego. Była więziona razem z siostrą w Ravensbrück. We Wrocławiu zaczęła pracować w Muzeum Śląskim - przekształconym później w Muzeum Narodo-wego Wrocławiu.

Między 1945 a 1950 rokiem zaczęli przychodzić do niej ludzie szukający pomocy. Mówili źle po polsku, z twardym niemieckim akcentem, skarżyli się, że zarabiają mniej niż inni Polacy, że wyrzucają ich zmieszkań, że nie mają pieniędzy na utrzymanie, że nie mogą się doprosić pomocy u władz.

Trochę czasuminęło, zanim AlicjaZawisza zdecydowała się pomagać Polonii Wrocławskiej. Decyzja wcale nie była łatwa - bliscy namawiali ją, by dała sobie z tym spokój. Bo choć rzadko opowiadała o wojennych przeżyciach, o Ravens-brück, czasem coś się jej wyrwało.

- Przeżyły tam straszne rzeczy. Kiedyś na spotkaniu z nauczycielami opowiadała o marszu śmierci, kiedy wynędzniałe więźniarki przepędzano z obo-zu do obozu - opowiada Ewa Skrzywanek, historyk, pracownik Wrocławskiego Centrum Dokształcania Nauczycieli.- Zmaltretowane kobiety szły drogą, wzdłuż której stały Niemki z dziećmi na rękach. Niemki pluły na więźniarki, a dzieci rzucały w nie grudkami zmarzniętej ziemi. To było dla tych wychudzonych, wymęczonych ludzi straszne przeżycie. Tyle nienawiści było w tych małych dzieciach.

Drobna, eteryczna wręcz kobieta przełamała nieufność i zaczęła walczyć o Polaków z Bres-lau. Na początku nie miała pewności, czy dobrze robi. Dopiero gdy zaczęła śledzić ich losy, dzieje PoloniiwBreslau, czytając o ich działalności, nabrała przekonania, że podjęła słusznądecyzję. Tymbardziej że powojenna sytuacja wrocławskiej Polonii była bardzo zła. Bo z jednej strony byli Polakami w niemieckim Breslau, byli szykanowani przez Niemców, a z drugiej - kiedy przyszła do nich wyczekiwana Polska, ta Polska ich też nie przyjęła.

Zaczęły się represje. Część z nich tego nie wytrzymała, bo życia łatwego tu nie mieli, i zdecydowała się wyjechać za granicę, przede wszystkim do Niemiec.

I jak opowiadali później ich znajomi,którzy zostali we Wrocławiu - wcale im dobrze z tym nie było. Tam też źle się czuli.

O tym, jak pomagała, opowiadał między innymi pan Rudolf Tauer, jeden z przedwojennych wrocławian Polaków. Bywało na przykład tak, że szła do zakładu pracy i pytała: „Dlaczego ten pan dostaje mniejszą pensję?”. I wtedy często słyszała taką odpowiedź: „Bo jest Niemcem, proszę posłuchać, jak źle mówi po polsku. Już niedługo nie będzie z nim kłopotu, bo za chwilę wyjedzie”. Pytała więc dalej: „Niemcem z polskim nazwiskiem? Z nazwiskiem zawierającym „ą”?” I często udawało się jej zmieniać stosunek przełożonych do Polaków, przedwojennych wrocławian.

Jak członkowie przedwojennej Polonii Wrocławskiej trafili właśnie do Alicji Zawiszy, do muzeum?

- Ci ludzie nie wiedzieli, do kogo się udać, kogo prosić o pomoc - opowiada Ewa Skrzywanek. - Trafili do niej, bo nazwisko Zawisza było dla nich tak bardzopolskie, piękne i godne zaufania. Dla tych Polaków, którzy literaturę i historię swojego kraju poznawali popołudniami, po zajęciach w niemieckiej szkole, bo nie mieli prawa do polskiej...

Alicja Zawisza pomagała im całkowicie społecznie, narażając się na nieprzyjemności. Bo trzeba było lat, by przestano uważać ich za Niemców, by doceniono rolę i działalność wrocławskiej Polonii.

Trzeba pamiętać o Polakach w Breslau

Alicja Zawisza nie zdawała sobie sprawy, że pierwsza wizyta Polaka, przedwojennego wrocławianina, wywrze wpływ na całe jej życie. Także zawodowe. Kiedy poznała dobrze historię wrocławskiej Polonii, stworzyła duży dział związany z przedwojenną Polonią i Związkiem Polaków w Niemczech. Te materiały znajdują się w Muzeum Narodowym.

Dzisiaj nie żyje już żaden z członków przedwojennej Polonii. Zaraz po wojnie we Wrocławiu była ich cała rzesza. Było też wieluPolakówspod znaku „P”, czyli tych, którzy zostali przywiezieni na roboty doWrocławia. Alicja Zawisza wszystkimi się zajmowała.

W 1956 roku razem z innymi zakładała Towarzystwo Miłośników Wrocławia. Została przewodniczącą sekcji dawnej Polonii Wrocławskiej. I stworzyła miejsce, w którym jej członkowie mogli się spotkać, podzielić się wspomnieniami, wierszami. Bo na przykład nieżyjąca już pani MałgorzataWróbel pisała płynące z serca strofy o wrocławskiej Polonii.

- Wiersze pani Małgosi były proste, ale wzruszające -mówi Ewa Skrzywanek.- Pamiętam, że jeden z nich poświęciła Alicji Zawiszy. Pisała, że jestwręcz „mateczką” wrocławskiej Polonii. I tak właśnie ci ludzie - często starsi od niej - ją traktowali, jak swoją opiekunkę. W wyjątkowy sposób.

A Alicja Zawisza walczyła o nich - o renty, emerytury, odznaczenia państwowe - i często udawało jej się je zdobyć dla nich.

Niech pozostanie ślad

Troszczyła się nie tylko o ludzi. Ze wszystkich sił starała się, by upamiętnić dokonania wrocławskiej Polonii. Robiła to na dwa sposoby - gromadziła pamiątki, dokumenty, wspomnienia i walczyła o pozostawienie śladów materialnych. To dzięki niej trzy wrocławskie szkołynoszą imiona przedstawicieli Polaków, przedwojennych wrocławian. Patronką jednej jest Anna Jasińska, nazywana mateczką polonijnych dzieci. Drugiej -Franciszek Juszczak, który był przewodniczącym wrocławskiego oddziału Związku PolakówwNiemczech. Tak się złożyło, że jego wnuczka chodziła do tej szkoły.

Trzecia zaś otrzymała imię Władka Zarembowicza, ostatniego drużynowego polskiej drużyny harcerskiej, zamordowanego w obozie koncentracyjnym.

Alicja Zawisza dbała, by szkoły te nie tylko nosiły imiona członków Polonii Wrocławskiej, ale też, by kultywowano ich pamięć. Szukała sponsorów, którzy fundowali tablice informujące o „Prawdach Polaków”, o kościołach przedwojennej Polonii, miejscach, gdzie znajdowały się Domy Polskie i Polska Bursa.

- Gdyby nie Alicja Zawisza, wiele pamiątek, wspomnień, opowieści o przedwojennej wrocławskiej Polonii nie przetrwałoby do dzisiaj - mówi Ewa Skrzywanek.

Alicja Zawisza zmarła 16 maja 2012 roku, kilka dni przed 86. urodzinami.

Zgłoś kandydata
JAK powstanie galeria

Na miano Ojca Założyciela Dolnego Śląska zasługuje wielu wspaniałych ludzi, którzy dali początek naszego życia na tej ziemi. W każdej ze 169 gmin naszego regionu. I z tych postaci chcemy stworzyć Galerię Dolnoślązaków. Kandydatów do niej będziemy prezentowali raz w tygodniu na łamach „Gazety Wrocławskiej” i w specjalnej sekcji naszego serwisu internetowego. A z czasem utworzymy osobną stronę. Do końca roku chcemy zakończyć pierwszy etap tworzenia Galerii, czyli wydać książkę poświęconą tym zasłużonym postaciom. Kto do niej trafi z grona zgłoszonych i przedstawionych kandydatów, o tym zdecydują historycy, przedstawiciele marszałka województwa i wojewody, a także dziennikarze. Ale to dopiero pierwszy etap tworzenia Galerii. W przyszłym roku chcemy otworzyć stałą wystawę w gmachu Urzędu Wojewódzkiego, w którym obraduje również Sejmik Województwa Dolnośląskiego. Wystawa będzie miała wersję mobilną, co umożliwi nam pokazanie jej mieszkańcom różnych miejscowości Dolnego Śląska. Ponadto w przyszłym roku rozpoczniemy produkcję filmu poświęconego Ojcom Założycielom, których przez lata nazywano pionierami. Na propozycję postaci do Galerii czekamy pod adresem pionierzy@gazeta.wroc.pl

hanna wieczorek

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

aug100

Bardzo fajna i potrzebna inicjatywa.Trzeba pamiętać jak rodził się Polski Wrocław w którym teraz mieszkamy. Myślę że wiele osób które tutaj mieszka mimo różnych niedogodności życia kocha to miasto i może powiedzieć to mój dom.

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.