Łukasz Cichy

Agresja, halucynacje i myśli samobójcze. Krotoszynianka cudem przeżyła, gdy zatruto ją narkotykiem

Krotoszynianie tylko na moment spuścili kieliszki z oczu... Fot. pixabay Krotoszynianie tylko na moment spuścili kieliszki z oczu...
Łukasz Cichy

Grupa krotoszynian wybrała się na dyskotekę do Wrocławia. W jednej z dyskotek dziewczyna zaczęła mieć halucynacje oraz zachowywała się agresywnie. Po powrocie z badań okazało się, że spowodowane było to zatruciem środkami narkotycznymi i psychodelicznymi (halucynogennymi) dopalaczami. Wszystko wskazuje na to, że ktoś dosypał jej ten środek do alkoholu.

Zagrożenie czyha na nas na każdym kroku, nawet w chwili, gdy chcemy się zabawić. Przekonała się o tym piątka krotoszynian, która w jeden z ostatnich weekendów postanowiła wybrać się na dyskotekę do Wrocławia. Ich historia, bardzo dramatyczna mogła zakończyć się źle, na szczęście tak się nie stało. Młodzi ludzie postanowili ostrzec czytelników przed tym zagrożeniem. Ich dane osobowe celowo zostają ukryte.

Zwykła zabawa zamieniła się koszmar

Była to piątka krotoszynian, czyli dwie dziewczyny i trzech chłopaków. W naszej opowieści występuje jedna z dziewczyn i jeden z chłopaków. Nie będziemy jednak wymyślać im fikcyjnych imion.

-Wsiedliśmy do pociągu i pojechaliśmy do Wrocławia. Poszliśmy tam do jednego z barów. Wypiliśmy tam dosłownie po jednym kieliszku. Potem przeszliśmy do docelowego klubu, gdzie odbywała się impreza. Tam każdy z nas wypił po „shot’cie” – rozpoczyna dziewczyna.

Grupa młodych ludzi we Wrocławiu rozpoczęła zabawę przed północą, a do drugiego lokalu dotarła kwadrans po północy.

-Wszystko było ok. Bawiliśmy się. Nic się nie działo. Normalnie tańczyliśmy i przed ok. 2:20 wypiliśmy po jeszcze jednym „shot’cie”. Przez chwile nic się nie działo, ale po kilkudziesięciu minutach dziewczyna straciła kontakt z rzeczywistością – dodaje chłopak.

Cała sytuacja zaniepokoiła pozostałych członków ekipy.

-Wydawało mi się, że jestem jakby w serialu. Rzeczywistość mieszała mi się z fikcją. Miałam halucynacje. Wszystko przeniosło się do wydarzeń z tego serialu, jakby cała jego fabuła była wokół mnie – dodaje dziewczyna.

-Dziewczyna myślała, że jest w jakimś serialu. Uważała, ze musi ratować świat. I to było bardzo dziwne. Ponadto była bardzo agresywna. Nie chciała dać sobie pomóc. Biegała, zostawiła nawet jakiemuś chłopakowi telefon. To był taki kwas, że jeszcze czegoś takiego nie widziałem – dodaje chłopak.

Myśli samobójcze. "Chciałam wejść pod samochód"

Grupa postanowiła wówczas zakończyć zabawę i udać się, jak najszybciej na pociąg i nim ruszyć do domu. Nie było to jednak łatwe, gdyż halucynacje nie ustawały.

-Nie mogę za bardzo teraz ruszać rękami i nogami, bo wszystko mnie boli. Mam pełno siniaków. Nie wiem nawet, kiedy mi się to stało – dodaje dziewczyna, próbująca sobie przypomnieć te tragiczne wydarzenia.

-Istotne jest to, że nie wypiliśmy nie wiadomo ile. My wypiliśmy ledwie kilka kieliszków. To musiało być wtedy, gdy na ułamek sekundy spuściliśmy z nich wzrok – dodaje skonsternowany chłopak.

-Teraz każdy myśli, że poszliśmy do klubu, że mieliśmy gdzieś, co może się stać. A tak nie było! Nie była to dawka alkoholu, która zwala z nóg. Wiele słyszy się o pigułkach dorzucanych do alkoholu, dlatego staraliśmy się zachować środki ostrożności. Ponadto mieliśmy o godz. 4:00 pociąg do domu. Ponoć dwóch ochroniarzy nie mogło dać mi rady! - mówi nam dziewczyna.

-Musieliśmy ją we czterech stamtąd wynieść. Chcieliśmy szybko z tamtego miejsca wyjść, bo mieliśmy pociąg, a poza tym nie wiedzieliśmy na kogo możemy wpaść, bo może być różnie – kontynuuje chłopak.

-Przed pociągiem miałam dziwne myśli, nawet samobójcze. Największym zagrożeniem byłam sama dla siebie. Ponoć chciałam wejść pod samochód. W taksówce, gdy wracaliśmy, to płakałam i mówiłam znajomym, że moja siostra zginęła przeze mnie, co było absolutną bzdurą. Pamiętam też, że jak wysiedliśmy, to ja nadal chciałam wrócić do klubu – oznajmia dziewczyna.

-Na dworcu, gdy siedzieliśmy na ławce, to ona chciała wrócić i dokończyć jakąś sprawę – mówi nam chłopak.

Halucynacje nie ustawały, a świat fikcji nadal mieszał się z rzeczywistością. Dopiero po wejściu do pociągu dziewczyna zasnęła. Obudziła się po dotarciu do Krotoszyna. Na dworcu czekała na nich koleżanka, która odwiozła ich do domów.

Sztuczna marihuana, czyli niebezpieczny dopalacz

-Od momentu przyjazdu pociągu miałam w sobie strach i smutek. Po wejściu do domu mama widząc mnie zapłakaną, zapytała, czy ktoś mnie skrzywdził. Zbyłam mamę mówiąc, że wszystko jest w porządku. Przez następny dzień nie myślałam logicznie. Dopiero kolejnego dnia powiedziałam rodzicom co się stało i teraz tego żałuję, że tak późno. Dostałam od lekarki skierowanie i pojechałam na SOR. Stamtąd skierowali mnie do Poznania. Pani zbadała mnie i stwierdziła, ze wszystko jest ok. W międzyczasie zrobiłam testy moczu w laboratorium i wyszło właśnie to świństwo. Z tymi wynikami udałam się na wieczorynkę, tam ponownie mnie przebadano i wysłano do Poznania, by tam skontrolować wszystko. W Poznaniu wyniki potwierdziły ten sam dopalacz i dały bardziej szczegółowy obraz. Ponadto lekarze przebadali mnie np. pod kątem kardiologicznym – kontynuuje dziewczyna.

Wyniki potwierdziły zatrucie środkami narkotycznymi i psychodelicznymi (halucynogennymi) dopalacze (K3 w moczu), czyli popularną „sztuczną marihuaną”. Jest to niebezpieczna substancja o fachowej nazwie MDMB-4en-PINACA (3,3-dimetylo-2-(1-(pent-4-en-1-ylo)-1H-indazolo-3-karboksyamido)butanian metylu), syntetycznego kannabinoidu (kannabinomimetyku). Po zażyciu mogą wystąpić halucynacje, paranoja, psychoza, zachowanie agresywne i gwałtowne, strach, niepokój, zniekształcenie postrzegania czasu, nudności, wymioty, letarg, zaburzenia motoryki, zaczerwienienie spojówek, objawy sercowo-naczyniowe, drgawki, utrata przytomności, czy śpiączka. Powyższa historia potwierdza wspomniane objawy. Substancja przywędrowała do nas z zachodu Europy, a przed jej zażywaniem już rok temu ostrzegał Główny Inspektorat Sanitarny.

Boję się, że to szybko nie minie...

Z perspektywy czasu historia zakończyła się jednak szczęśliwie, bo nikt nie ucierpiał. Co gorsza, część wspomnień dziewczyny pochodzi z autopsji, a część z opowieści znajomych.

-Pamiętam to, że chciałam się zabić. Pamiętam, że obwiniałam się za rzekomą śmierć siostry. Pamiętam, jak chciałam wejść pod auto i chłopak mnie wyciągnął. Mam wrażenie, że pamiętam to z punktu osoby, która to obserwowała z boku. Poza siniakami mam ataki paniki, boję się, że to szybko nie minie. Wydaje mi się jednak, że to jest trauma, bo lekarz mówił, że ten narkotyk działa jednorazowo. Nie spotkałam ani jednego lekarza, czy pielęgniarki, którzy by nie stwierdzili, że powinnam się cieszyć, że żyję i że nie byłam sama. Był nawet komentarz, że dobrze, że w tych myślach samobójczych nie postanowiłam skoczyć z okna. Otrzymałam pełne wsparcie medyków – kończy dziewczyna.

Lekarka, do której zgłosiła się dziewczyna również udzieliła jej pełnej pomocy.

-Ze mną dzień po wydarzeniach skontaktowała się koleżanka tej dziewczyny. Powiedziała, że może być zatruta, ma zaburzenia rytmu serca, sztywne źrenice, halucynacje oraz, że była agresywna. Krzyczała, że zamordowano jej siostrę, a po zażyciu miała dwukrotne, kilkusekundowe utraty przytomności. Ze strachu nie wezwali oni pogotowia, lecz zawieźli ją do domu. Ważne, ze mocz został zabezpieczony do badań. Ta koleżanka zgłosiła się po test, żeby sprawdzić zatrucie, a ja postanowiłam wysłać ją do szpitala. Nawet jej nie widziałam. Szpital natomiast skierował ją na toksykologię do Poznania. Ona zrobiła też testy w miejscowym laboratorium, które stwierdziło zatrucie tym właśnie środkiem – poinformowała nas lekarka.

W odpowiedzi, czy często spotyka się z takimi sytuacjami, odparła, że obecnie tacy ludzie do niej nie trafiają, aczkolwiek jeszcze dwie dekady wcześniej było takich osób bardzo dużo. Spośród takich ludzi, którzy struli się narkotykami, zawsze były to osoby, które dostały taki środek nieświadomie.

Źródło: Agresja, halucynacje i myśli samobójcze. Krotoszynianka cudem przeżyła, gdy zatruto ją narkotykiem

Jeśli jesteś świadkiem wypadku, zdarzenia drogowego, akcji policji czy straży pożarnej - zapraszamy do kontaktu: tel. 061 8606 082, wydawca@glos.com

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Łukasz Cichy

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.