Dorota Kułaga

Adwent to czas radosnego oczekiwania na przyjście Chrystusa [ROZMOWA]

Adwent to czas radosnego oczekiwania na przyjście Chrystusa [ROZMOWA]
Dorota Kułaga

O ważnym dla chrześcijan czasie Adwentu, jego symbolach rozmawiamy z pochodzącym z Kielecczyzny ojcem Szczepanem Praśkiewiczem, który jest konsultorem watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

W niedzielę, 27 listopada, zaczyna się Adwent. To czas radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa. Dlaczego jest on taki ważny dla chrześcijan?
- W pytaniu padło bardzo ważne stwierdzenie. Bo Adwent, pomimo tego, że kolor szat liturgicznych jest podczas niego fioletowy, nie jest czasem pokutnym, ale właśnie czasem radosnego oczekiwania na przyjście Chrystusa. I jest to czas bardzo ważny, bo ma swój dwoisty charakter. Po pierwsze, przygotowuje na święta Bożego Narodzenia, to jest na liturgiczne celebrowanie pierwszego przyjścia Syna Bożego do ludzi w Betlejem, co wyśpiewujemy w kolędach. Po drugie, Adwent jest czasem, w którym uświadamiamy sobie, że Jezus ponownie przyjdzie na końcu świata i powinniśmy być przygotowani na spotkanie z Nim. Myśl liturgiczna adwentu skupia się więc wokół dwóch nurtów, teologicznie mówiąc nurtu chrystologicznego i eschatologicznego. Adwent kończy się wraz z wigilią Bożego Narodzenia, gdy po ukazaniu się pierwszej gwiazdki zasiadamy do stołu.

Adwent kojarzy się z roratami. Od jak dawna te nabożeństwa są odprawiane?

- Roraty, to nic innego, tylko adwentowa msza wotywna o Matce Bożej. Pierwsza antyfona tej mszy po łacinie brzmi „rorate coeli desuper” (spuśćcie rosę niebiosa) i od tych słów wzięła ona swą nazwę. Maryja, mająca pragnącej Boga ludzkości przynieść Zbawiciela, widziana jest jako Ta, która przynosi rosę dla ziemi pragnącej orzeźwienia. Roraty znalazły w Polsce podatny grunt już w początkach chrystianizacji. Czas przełomu listopada i grudnia był ku temu bardzo dogodny, bo to czas najmniejszej pracy, ludzie szli spać wcześnie, więc rano chętnie wstawali i po śniegu szli do kościoła. A w kościele było już pełno światła i przed ołtarzem płonęła pięknie przystrojona niebieskimi barwami dodatkowa świeca, zwana właśnie „roratką”, jak zresztą jest do dzisiaj. Ta świeca to symbol Matki Bożej – „Gwiazdy zarannej”. Nadmieńmy, że nabożeństwo roratnie w wielu krajach zaginęło. Utrzymało się w Polsce i na Węgrzech, co przywołuje fakt szczególnej historycznej przyjaźni naszych narodów, sprawiając, że „Polak i Węgier to dwa bratanki” także we czci Maryi.

Adwent to czas bogaty w symbole. Wspomniał już ojciec o świecy „roratce”. Jakie są inne symbole tych dni?

- Jednym z nich jest wieniec adwentowy, składający się z czterech świec, co oznacza cztery niedziele Adwentu. W kolejne niedziele zapalana jest kolejna świeca. Świece, ułożone w wieniec przyozdobiony jedliną, są na ogół koloru fioletowego, ale trzecia z nich jest różowa lub biała. Ona zapalana jest bowiem w trzecią niedzielę Adwentu, której nadejście oznacza, że Adwent przekroczył już swoją połowę i Boże Narodzenie tuż, tuż… Dlatego też niedziela ta, od słów antyfony mszalnej, jest nazywana niedzielą „gaudete” (radujcie się), bo Pan jest blisko. Celebrans w tę niedzielę przywdziewa też ornat różowego koloru, co oznacza, że fiolet szat liturgicznych Adwentu przechodzi powoli w ich biel czasu bożonarodzeniowego.

W Adwencie używa się także lampionów, z którymi na roraty przychodzą zwłaszcza dzieci. W niektórych parafiach idą z nimi w procesji wejścia i są one jedynym źródłem światła w kościele, aż do radosnego zaintonowania przez celebransa hymnu „Chwała na wysokości Bogu”. Ten półmrok przed śpiewem hymnu oznacza czas mroku sprzed narodzenia Mesjasza, a oświetlenie kościoła na słowa hymnu radość z tego, że Pan Jezus nadchodzi.

Co należy robić, żeby dobrze przeżyć Adwent?

- Adwent, czas radosnego oczekiwania, przygotowuje nas do radosnych świąt Bożego Narodzenia. I aby były one dla nas naprawdę radosne, potrzeba, abyśmy podjęli adwentowe wezwanie do nawrócenia, byśmy – jak mówi liturgia za Janem Chrzcicielem – „prostowali ścieżki dla Pana Jezusa, przygotowali nasze serca na godne Jego przyjęcie”. W tym zaś pomagają nam organizowane w naszych parafiach rekolekcje, w których warto wziąć udział. Ponadto trzeba zachować słuszne proporcje i nie ulegać chwytliwym reklamom w robieniu zakupów, aby nie spłycić nadchodzących świąt jedynie do zewnętrznych oznak bożonarodzeniowej radości. Świat próbuje to wielkie święto Bożego Narodzenia jedynie skomercjalizować, spłycić do wymiaru tylko zewnętrznego, do podarunków i świecidełek. Tymczasem trzeba Boże Narodzenie przeżyć po chrześcijańsku, to jest zrozumieć, że prawdziwa jago radość płynie przede wszystkim z faktu, że Bóg, dzięki zgodzie Maryi, stał się człowiekiem i wszedł w nasze życie, aby nas odkupić. I to jest zasadniczy motyw bożonarodzeniowej radości, do jakiej Adwent winien nas przygotować. Podarunki są dopiero na drugim miejscu. Bo jak napisał Adam Mickiewicz: „Wierzysz, że Bóg się narodził w betlejemskim żłobie? Dobrze, lecz biada, jeśli nie zrodzi się w tobie!”. Skądinąd Mickiewicz, podczas zesłania na Krym, gdy był tam pozbawiony wszelkich zewnętrznych oznak świętowania Bożego Narodzenia, w noc wigilijną przeniknął do głębi jego misterium i napisał pamiętne słowa: „Grom, błyskawica, stań się, stało, Matką – Dziewica; Bóg – ciało!”. Nas Bóg nie pozbawia zewnętrznych oznak świątecznej radości, ale czy to nie przeszkadza nam, zamiast pomagać w odkrywaniu głębi tej tajemnicy naszej wiary i godnym jej przeżywaniu?

Dorota Kułaga

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.