Rafał Opulski, historyk, OBBH IPN w Krakowie

31 lipca 1955 r.: V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Uśmiechy wśród gruzów

Uczestnicy festiwalu studentów Fot. NAC Uczestnicy festiwalu studentów
Rafał Opulski, historyk, OBBH IPN w Krakowie

Krakowski Oddział IPN i "Dziennik Polski" przypominają. Dziesięć lat po zakończeniu drugiej wojny światowej do wciąż nieodbudowanej Warszawy na V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów przyjechały dziesiątki tysięcy młodzieży z całego świata.

Od 31 lipca do 14 sierpnia 1955 r. odbywał się tam V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów o Pokój i Przyjaźń, który zgromadził ok. 30 tysięcy młodych ludzi z ponad 114 państw, także z krajów kapitalistycznych. Przy festiwalu akredytowano ok. 600 dziennikarzy z 45 państw, a całe przedsięwzięcie zostało zorganizowane przez Związek Młodzieży Polskiej oraz Światową Federację Młodzieży Demokratycznej. W przeciwieństwie do poprzednich festiwali, które także odbywały się w stolicach komunistycznych państw: Pradze, Budapeszcie, Berlinie i Bukareszcie, impreza w Polsce odbywała się już w zmienionych warunkach odprężenia między USA a Związkiem Sowieckim.

Do Warszawy zjechała młodzież nie tylko z zagranicy, ale także członkowie młodzieżowych organizacji komunistycznych z całego kraju. Łącznie w wydarzeniu uczestniczyło ok. 140 tys. młodych Polaków. Udział w festiwalu był nagrodą na dobre wyniki w nauce, współzawodnictwo pracy i zaangażowanie w budowę socjalistycznego społeczeństwa.

Przewodnicząca Zarządu Głównego ZMP Helena Jaworska powiedziała 7 sierpnia: „Hasło »Naprzód na V festiwal!« spotkało się z szerokim echem wśród dziewcząt i chłopców z fabryk, szkół i uczelni. Masowo stanęła młodzież do współzawodnictwa o prawo udziału w festiwalu. Dzielnie walczyli młodzi robotnicy o to, by dać narodowi więcej węgla, stali, maszyn, materiałów włókienniczych, obuwia. Wytrwale pracowała młodzież na wsi, by obfite były tegoroczne plony”.

Władza wobec festiwalu

Słowa Jaworskiej mogły być niezrozumiałe nawet dla tej części uczestników imprezy, która przybywała z krajów komunistycznych. Po śmierci „Wielkiego Językoznawcy” Polska odchodziła od stalinizmu wolniej niż część państw regionu. W przestrzeni publicznej posługiwano się jedynie „drewnianym językiem”, a w relacjach ze społeczeństwem władza kontynuowała wzmożone represje.

Choć pod koniec 1953 r., na kanwie audycji ppłk. Józefa Światło w Radiu Wolna Europa, rozwiązano Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego oraz powołano Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Komitet ds. Bezpieczeństwa Publicznego (KdsBP), to w czasie trwania festiwalu krajem nadal rządził „triumwirat”, tj. Bolesław Bierut, Jakub Berman i Hilary Minc, który był odpowiedzialny za morderstwa i okrutne represje w stosunku do tysięcy patriotów oraz inwigilację milionów obywateli.

Warszawski festiwal zabezpieczali liczni funkcjonariusze poszczególnych pionów aparatu bezpieczeństwa wraz ze współpracownikami. Szczególnie cenni byli ci, którzy władali językami angielskim, niemieckim lub francuskim. W przededniu wydarzenia władza obawiała się masowego rozpowszechniania plotek i pogłosek mogących podważyć fundamenty ustroju, wrogich ulotek, w tym zawierających „oszczerstwa prowokatora Światło”, reaktywacji niepodległościowych organizacji oraz wzmożonej działalności agentury obcych państw.

Tydzień po rozpoczęciu festiwalu przewodniczący KdsBP Władysław Dworakowski przestrzegał w piśmie do urzędów terenowych, że obcy agenci próbują nawiązać kontakt z „elementami wrogimi i zdemoralizowanymi” w różnych częściach kraju, w celu zdobycia informacji lub werbunku. Funkcjonariusze skrupulatnie notowali przypadki wrogiej propagandy oraz odwodzenia młodzieży od uczestnictwa w festiwalu. Rozpowszechniane w różnych częściach Polski pogłoski dotyczyły możliwości zrzucenia przez komunistów bomby atomowej na bawiącą się młodzież, zaminowania pociągów udających się do Warszawy, pobicia delegacji niemieckiej, czy przymusowego werbunku uczestników festiwalu do Państwowych Gospodarstw Rolnych.

Malowanie trawy

Jednym z celów festiwalu było legitymizowanie komunizmu jako ideologii pokojowej. Nieprzypadkowo na plakatach festiwalowych umieszczano gołąbka pokoju według projektu Pabla Picassa. W zamierzeniu władz młodzież ze wszystkich zakątków ziemi winna gremialnie dołączyć do inicjatyw państw komunistycznych i sprzeciwić się przygotowaniom do nowej wojny. W dniu otwarcia festiwalu reporter Polskiego Radia opisywał antywojenny afisz, który znajdował się przy gruzach zniszczonego budynku na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej. Przedstawiał on bombę i napis: „Nie!”. „Wnętrze bomby, jakie pamiętacie z plakatu jest prawdziwe. To rzeczywiste gruzy prześwitują przez złowrogi kontur” - zwrócił się do radiosłuchaczy reporter.

Przekaz dla odbiorców był czytelny: władza komunistyczna nie tylko odbudowuje kraj ze zgliszczy największego konfliktu zbrojnego w dziejach ludzkości, ale także - wraz ze swoimi sowieckimi sojusznikami - chroni przed nową pożogą wojenną. Światowy festiwal współgrał przecież z innych „antywojennymi” akcjami: zbiórką milionów podpisów pod Apelem Sztokholmskim w ramach Ruchu Obrońców Pokoju, artystycznymi wystawami np. „Przeciw wojnie, przeciw faszyzmowi”, czy różnymi międzynarodowymi inicjatywami o charakterze rozbrojeniowym.

Wydarzenie w stolicy Polski miało być także manifestacją wyższości socjalizmu nad kapitalizmem, który - jak przekonywano w stalinowskiej propagandzie - był „ustrojem ciemnoty, głodu i wyzysku”. By nie psuć obrazu komunizmu w oczach festiwalowych gości, wysiedlono z Warszawy „element podejrzany”, prostytutki, masowo malowano środki komunikacji miejskiej oraz rozwiązano (tymczasowo) problemy aprowizacyjne w sklepach. Znakiem zbliżających się zmian było także to, że w jednym z dokumentów KdsBP zwrócono uwagę na konieczność odpowiedniego zachowywania się funkcjonariuszy: „Festiwal Młodzieży w Warszawie - to ważne wydarzenie w skali międzynarodowej i z tego względu wymagana jest bardzo wysoka kultura pracy organów bezpieczeństwa (sprawy obserwacji itp.), szczególnie, że chodzi nam o opinię demokratycznej młodzieży całego świata”.

Uroczyste otwarcie festiwalu odbyło się 31 lipca 1955 r. na nowo wybudowanym Stadionie Dziesięciolecia. Maria Dąbrowska wspominając ten moment, napisała w swoim dzienniku: „Sam stadion, z delegacjami równie kolorowymi tak od skóry, jak w strojach, też wyglądał nieludzko, jak zaczarowane jezioro kołyszących się barwnych fal.

Słowem ludzkość w charakterze ornamentu, lecz ornamentu czego?” Uczestnicy festiwalu mieli sposobność podziwiać inne wielkie budowy komunizmu: oddany w dniu Narodowego Święta Odrodzenia Polski i przedstawiany jako „duma Warszawy” Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, „wspaniały” Robotniczy Dom Wypoczynkowy z basenem, kortem tenisowym i salą bilardową, czy Plac Konstytucji wraz z Marszałkowską Dzielnicą Mieszkaniową. Odbywały się także wycieczki do Fabryki Samochodów Osobowych na Pradze, Huty Warszawa, fabryki traktorów w Ursusie, Huty im. Lenina oraz hitlerowskiego obozu zagłady w Auschwitz.

Zapowiedź odwilży

W ciągu dwóch tygodni festiwalu ulice Warszawy wypełnione były roześmianą, tańczącą i śpiewającą młodzieżą. Uwagę przykuwały kolorowe stroje uczestników festiwalu. „Defilada jest ogromna, różnobarwna, roztańczona, imponująca i ciekawa”, relacjonował krakowski „Przekrój”. Goście z całego świata bawili się w rytm etnicznej muzyki z Rumunii, Sudanu i Nigerii oraz do niedawna zakazanego jazzu. „Trudno królu ustać spokojnie, co? Zszedłbyś do nas jako stary Warszawiak. Pobiegłbyś z nami przez Krakowskie, Nowy Świat” - zwracał się do pomnika Zygmunta III Wazy lektor Polskiej Kroniki Filmowej. Oprócz manifestacji i tańców odbywały się różnorodne koncerty, parady, konkursy artystyczne i seanse filmowe. W czasie festiwalu zorganizowano Igrzyska Sportowe Młodzieży. W jednym tylko dniu odbyło się ponad pięćdziesiąt imprez artystycznych.

Po zakończeniu festiwalu w całym kraju odbywały się spotkania, na których młodzież dzieliła się wrażeniami z tych wyjątkowych dni.

Wydarzenie, które w zamierzeniu władz miało być propagandowym sukcesem, nie spełniło pokładanych nadziei. Młodzi Polacy nie byli zainteresowani ideologicznymi treściami, a uczestnicy i obserwatorzy warszawskiego festiwalu przekonali się, że można publicznie manifestować radość w sposób daleko odbiegający od stalinowskiego wzorca. W marcu 1955 r. ukazała się w Polsce powieść „Odwilż” Ilji Erenburga, w której krytycznie przedstawiono społeczeństwo sowieckie w czasie „kultu jednostki”. Widok rozentuzjazmowanej młodzieży na V Światowym Festiwalu rozbudził nadzieję wielu Polaków na powiększenie sfery wolności, będąc kolejnym znakiem zbliżającej się odwilży.

Rafał Opulski, historyk, OBBH IPN w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetawroclawska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.